Najlepszym polskim filmem „Wołyń”

 



  • Wczoraj w Teatrze Polskim w Warszawie przyznano polskie Oscary




  • Decyzją PAF za najlepszy polski film uznano „Wołyń” Smarzowskiego




  • Za osiągnięcia życia uhonorowano Sylwestra Chęcińskiego



 

Orły to nagrody zwane polskimi Oscarami, przyznawane w wyniku głosowania w kilkunastu kategoriach przez Polską Akademię Filmową, złożoną z ponad 600 przedstawicieli branży filmowej. W tym roku gala ich rozdania po raz 19. odbyła się wczoraj, 20 marca, w Teatrze Polskim w Warszawie. Wydarzenie honorowym patronatem objął minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński.





 

Plakat tegorocznej edycji, którego autorem jest ANDRZEJ PĄGOWSKI #plakat #orły2017 #andrzejpagowski #andrzejwajda #polskienagrodyfilmowe

Post udostępniony przez POLSKIE NAGRODY FILMOWE ORŁY (@pnf_orly)




Decyzją Polskiej Akademii Filmowej za najlepszy polski film uznano „Wołyń” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego. Twórca ten otrzymał dodatkowo nagrodę dla najlepszego reżysera. To jednak nie jedyne laury, jakie zdobyło dzieło. „Wołyń” otrzymał również nagrodę publiczności, a ponadto wyróżniono go za najlepszą scenografię, zdjęcia, muzykę, montaż, dźwięk oraz kostiumy. Łącznie film uzyskał statuetki w dziewięciu z czternastu kategorii, w których był nominowany.





Polskie Nagrody Filmowe Orły 2017 trafiły również do najlepszych polskich aktorów. Za pierwszoplanowe role otrzymali je Andrzej Seweryn i Aleksandra Konieczna za role w filmie „Ostatnia rodzina” wyreżyserowanego przez Jana P. Matuszyńskiego. W kategorii aktorów drugoplanowych nagrodzono Agatę Kuleszę oraz Arkadiusza Jakubika, występujących w „Jestem mordercą” Macieja Pieprzycy.





Ponadto za osiągnięcia życia uhonorowano scenarzystę i reżysera filmowego Sylwestra Chęcińskiego.

– Pomyślałem sobie o tej nagrodzie za dokonania życia, ile może być w niej dumy, a ile poczucia niespełnienia. (...) Tylko idiota jest do końca zadowolony z dokonań swojego życia. Zawsze jest w nim poczucie smutku, że mogłoby być jeszcze lepiej. Sądzę, że Sylwek, który w moim pojęciu jest największym żyjącym polskim reżyserem, tego rodzaju odczucia – że mogłoby być piękniej lub lepiej – nie ma – skomentował w laudacji twórcy Jan Nowicki.