Od 1935, kiedy Dubaj był zubożałą wioską rybacką skuloną wokół zatoki, zmieniło się wszystko. Mimo to, Dubaj nie zamierza się zatrzymać ani zwolnić. Intensywnie inwestuje i się rozwija – także architektonicznie. Obecnie w budownictwie pracuje prawie jedna czwarta ludności miasta.

 

Z odległej przyszłości w obiecującą przyszłość

Mniej niż dziesięć lat temu, wstęgi tankowców w Dubaju ciągnęły do nowoczesnych budynków mieszkalnych, by zbierać ścieki, z których część była nielegalnie pozostawiana na pustyni. Aktualnie prawie wszystkie części miasta – poza terenami przemysłowymi i obozami pracy – są połączone rurociągami z dwoma nowoczesnymi oczyszczalniami ścieków. Trzeci zakład jest w trakcie budowy, a zgodnie z oczekiwaniami powstać ma ich jeszcze więcej, aby nadążyć za rosnącym zapotrzebowaniem. Dubaj widzi, że liczba ludności wzrasta, a do 2030 roku zgodnie z planami osiągnąć ma 5 milionów.

– Kiedy byłem w Stanach Zjednoczonych, ludzie pytali mnie, skąd pochodzę – opowiada Lootah, jeden z inżynierów z Dubaju, który pod koniec lat 70. studiował w Pittsburghu. – Mówili: „Emiraty? Gdzie to jest? Gdzie jest Dubaj”. Teraz pytają, kiedy mogą odwiedzić mnie w Dubaju – relacjonuje.

 

Intensywne procesy rozwoju miasta ułatwia uproszczenie procedur i ograniczenie biurokracji.

– Wybór projektów w Dubaju wymaga dni, gdzie indziej – lat – komentuje Lootah.

Nie bez znaczenia jest również brak instytucji demokratycznych. Bez wolnej prasy, partii politycznych lub wolnych wyborów, istnieje niewielka szansa sprzeciwu publicznego wobec projektów zatwierdzonych przez władcę.

 

– Miasto i kraj rozwinęły się tak szybko, ponieważ za rozwojem stoi jednoosobowe przywództwo – ocenia Tanzeed Alam z Światowego Funduszu na Rzecz Przyrody (WWF).

– Tak długo, jak podejmuje on decyzje dobre i rozsądne, brak demokracji to nie problem – dodaje Janus Rostock, główny architekt w firmie Atkins, która zaprojektowała metro, Wieżę Arabów i operę w Dubaju.

Zmiany powolne, ale zrównoważone

Pomiędzy rokiem 2011 a 2016, podczas gdy populacja Dubaju wzrosła o 35%, zużycie wody i energii rosło jednak nieco wolniej. Innymi słowy, konsumpcja na jednego mieszkańca zmalała, co oznacza, że wysiłki miasta przyniosły rezultaty.

 

Zdaniem Dubai Carbon, emisja dwutlenku węgla na jednego mieszkańca spadła bardzo mocno od czasów mistrzostw świata w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i jest obecnie porównywana do tej w Stanach Zjednoczonych.

– Dubaj kontynuuje neutralizację emisji gazów cieplarnianych – mówi Ivano Iannelli kierujący firmą Dubaj Carbon. – Istota zadania polega na zatrzymaniu emisji w czasie, gdy rośnie liczba ludności – dodaje.

 

Aby osiągnąć cel, miasto planuje budować nowoczesne ośrodki złożone z setek budynków mieszkalnych i biurowych, połączonych z centrum miasta tramwajami i gondolami do przewozu pasażerów.

Zielone nadzieje

Dodatkowo przejście na energię słoneczną oznacza, że nie ma potrzeby martwić się emisjami związków węgla powstającymi przy pracy klimatyzacji, nawet w tak potężnych inwestycjach jak stoki narciarskie. Jednak do czasu. Wszystkie zmiany na świecie idą w kierunku ocieplania klimatu, co oznacza, że wzdłuż Zatoki Perskiej może być bardzo gorąco. Obecnie latem ludzie w Dubaju mogą wyjść na zewnątrz przynajmniej na chwilę. Prowadzone badania przewidują jednak, że około roku 2100 powietrze będzie tak gorące, że przebywanie poza klimatyzowanymi budynkami stanie się śmiertelnie niebezpieczne.

 

Jeśli prognozy się spełnią, kluczową rolę będzie odgrywała cyrkulacja wodna. Dlatego już obecnie w Narodowym Ośrodku Meteorologii i Sejsmologii w Abu Zabi, meteorolodzy monitorują każdą chmurę, która przechodzi przez Zjednoczone Emiraty Arabskie. Jeśli wygląda obiecująco, pilot jednego z sześciu samolotów, znajdujących się w trybie gotowości 24h/dobę osadza na niej kryształy soli. Naukowcy twierdzą, że w ten sposób co roku mogą odzyskać nawet kilka dodatkowych milimetrów deszczów, co pomaga trochę naładować zużyte i zanieczyszczone warstwy wodonośne gleby kraju. Jednak ciągle są to krople napełniające zaledwie wiadro.

 

Co więcej, Dubaj jest zmuszony do odsalania wody pitnej. Gorąca solanka w Zatoce Perskiej jest już o 20% bardziej słona od oceanu, a proces ten stale postępuje. Dodatkowo tamy w Turcji i Iraku przenoszą świeżą wodę i wzmagają parowanie, co powoduje, że zatoka może stać się zbyt słona, aby uzyskiwać z niej wodę pitną.

Dziś z perspektywą jutra

Szejkowi Raszid Al Maktoumowi przypisywane są słowa „Ludzie muszą żyć w zgodzie z naturą, więc mamy błogosławieństwo naszych wnuków do takich działań, które pozwolą uniknąć klątwy przyszłych pokoleń”. Nie chciał on, aby jego potomkowie jeździli na wielbłądzie, co uda się tylko wówczas, jeśli Dubajowi uda się zrealizować dzisiejszą zmianę w kierunku zrównoważonego rozwoju. Wtedy również przyszłe pokolenia będą mogły czuć się spokojne.

– Dubaj jest wyjątkowy i musi być atrakcyjny dla dwóch miliardów ludzi na świecie, którzy mogą do niego dotrzeć w ciągu czterogodzinnego – ocenia Rostock.

 

Nie ma więc sensu zastanawiać się, czy miasto powinno istnieć w tym miejscu. Skoro jest właśnie tutaj, warto raczej zastanowić się, co zrobić, aby uczynić go jeszcze lepszym.