Kratery wielkości boiska piłkarskiego, niskie rezydencje w pobliżu lotniska i rzędy białych domostw w identycznych kształtach, przypominających kolonie w obrazach science fiction – to codzienny obraz 800 mieszkańców Wyspy Wniebowstąpienia, pochodzących z Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, którzy zasiedlają 33-kilometrową wyspę.

 

Nieprzyjazne miejsce początkiem ekorewolucji

Tajemnicza wyspa pochodzenia wulkanicznego leży na południe od równika, w połowie drogi między Ameryką Południową a Afryką. To miejsce oddalone tysiące kilometrów od jakiegokolwiek kontynentu. Być może dlatego tak trudno sobie wyobrazić, że naukowcy już w poprzednim stuleciu zbudowali tutaj pierwszy sztuczny ekosystem na Ziemi.

 

Przyrodnik i twórca teorii ewolucji Charles Darwin zatrzymał się na Wyspie Wniebowstąpienia w drodze do Anglii z bujnego Galapagos podczas słynnej podróży statkiem HMS Beagle. Nazwał ją „okropną” i szczegółowo opisał w swoim dzienniku.

–To nieprzyjazne miejsce zajęte przez wojsko brytyjskie powinno zostać przekształcone w miejsce kwitnące – pisał.

Miejscowy krajobraz określił jako „spalony” i „całkowicie pozbawiony drzew”. Jednak, aby być uczciwym, zaznaczył, że spotkał na wyspie jedno, jedyne drzewo.

 

Darwin pozostawił na wyspie ślady swojej obecności. Zaproponowane przez niego nazwy formacji skalnych: Devil's Riding School, Devil's Ashpit i Broken Tooth są w użyciu do dziś. pozostały. Na ręcznie narysowanej przez biologa mapie Wyspy Wniebowstąpienia można naliczyć sześć dróg, czterdzieści cztery szczyty wulkaniczne i pięć nazw zawierających słowo „diabeł”. To wymowny symbol jego oceny.

Trudne początki z jednym drzewem

Obecnie w widoku Wyspy Wniebowstąpienia z lotu ptaka uwagę przyciąga zwłaszcza stożkowaty obszar zieleni, rozciągający się na obszarze ponad 2 000 metrów w górę. Zielony szczyt jest idealnym kontrastem dla księżycowego krajobrazu rozciągającego się wkoło. Ten sztucznie stworzony wierzchołek jest początkiem i centrum wszystkiego, z czego słynie wyspa, oraz bohaterem plakatów promujących nowatorskie ekosystemy na całym świecie.

 

Nazywany Zieloną Górą stanowi jeden z najchętniej przywoływanych przykładów zjawisk zupełnie nowych kombinacji gatunków, które powstały dzięki ludzkiej interwencji w naturę. Jeżeli chcemy spróbować zazielenić Marsa, doświadczenia zdobyte podczas zalesiania tego górzystego terenu są najlepszym punktem wyjścia.

 

Co ciekawe, ów przełomowy ekosystem został zapoczątkowany już w epoce wiktoriańskiej. Wyzwanie Darwina, dotyczące przekształcenia wyspy, podjął botanik Joseph Hooker. To on zapoczątkował pięćdziesięcioletni eksperyment, który zmienił krajobraz wyspy.

Inspirująca moc słów

Młody Hooker, po latach spania z rękopisami Darwina pod poduszką, w 1843 r. dostarczył na Wyspę Wniebowstąpienia 330 roślin z Królewskich Ogrodów Botanicznych. W 1870 r. na górzystych terenach zasadzono w sumie 5000 drzew. W nielicznych sprawozdaniach pojawiły się pogłoski, zgodnie z którymi zmiana systemu roślinnego spowodowała wystąpienie na wyspie pierwszych większych opadów, ale informacja ta była kwestionowana z powodu braku wiarygodnego pomiaru pogody.

 

Z czasem zmiana gleba i hydrologii Wyspy Wniebowstąpienia stała się już niepodważalna. W latach osiemdziesiątych XIX wieku drzewa Hookera przyczyniły się do powstania niewielkiego stawu na szczycie góry – pierwszego słodkowodnego zbiornika wody. Naukowcy uważają biologiczną transformację szczytu Zielonej Góry za tak bezprecedensową, że pod koniec lat 90. na jej określenie zapożyczają termin z literatury science fiction – terraformowanie.

 

Transformacja jednak postępuje. Na wyspę przywiezione zostały wróble, zioła i kilka gatunków afrykańskich ptaków przybrzeżnych. Zasadzono pomarańcze, cytryny jabłka i śliwki liczi. Nie wszystkie pomysły udało się zrealizować z powodzeniem – przetrwały tylko najsilniejsze rośliny. Jednak stała tendencja rozwoju flory z Afryki i obu Ameryk utrzymała się i trwała nieprzerwanie przez cały XX wiek.

Eksperyment sprzed lat kluczem do przyszłości

W miarę rozwijania planów osadnictwa ludzi na Marsie, coraz więcej osób szuka argumentów na szanse ich urzeczywistnienia właśnie w rozwoju Zielonej Góry. W 2004 roku biolog ewolucyjny David Wilkinson wykorzystał jej ekosystem do zilustrowania tezy, że koewolucja ślimaków nie zawsze jest konieczna, aby złożone ekosystemy mogły się rozwijać. Czasami zmiany mogą zdarzyć się szybko i chaotycznie, na zasadzie dopasowania się do istniejących warunków.

 

Również zasiedlanie Marsa może wymagać ewolucyjnych działań, takich jak losowanie gatunków, współzawodnictwo i współpraca w dziwnych, nowych miejscach. Nie jest to jednak nic rewolucyjnego – procesy te zachodzą również obecnie na całym świecie. W 2008 r. Dox Sax z Uniwersytetu w Brown stwierdził, że z powodu przypadkowych inwazji biologicznych różnorodność roślin na pięciu odległych wyspach i łańcuchach wyspiarskich podwoiła się. Dan Simberloff z University of Tennessee twierdzi zaś, że przypadek Wyspy Wniebowstąpienia może pomóc nauczyć się nie tylko zasiedlania Marsa, ale także tego, jak wykorzystać pustynie i nakarmić więcej ludzi.

 

Ekosystem, który udało się stworzyć na terenie przypominającym wcześniej powierzchnię Marsa, jest wyjątkowy. Dziesięć roślin odkrytych przez Hookera rośnie tylko na tej wyspie, trzy z nich uważane są obecnie za wymarłe, a pozostałe są na liście najbardziej zagrożonych na świecie. Od czasu, kiedy ogłoszono tę wiadomość, w Wyspę Wniebowstąpienia zainwestowano prawie milion dolarów.

– To lepsze od znalezienia złota – komentują naukowcy.

Być może dziś jest jeszcze za wcześnie, by oceniać szanse naszych kosmicznych podbojów na przykładzie Zielonej Góry. Jednak z pewnością dzięki temu eksperymentowi udało się uratować część istniejącego ekosystemu.