Pociągiem przez Amerykę

Obiecaliśmy, że następna nasza wyprawa pokaże w Chicago to, co lubimy wszyscy – jedzenie i zakupy. Oczywiście dotrzymamy słowa i przedstawimy bezpośrednią relację, ale pod koniec stycznia. Będziemy wówczas na miejscu i przekażemy najświeższe informacje. Dzisiaj natomiast proponujemy, podróż pociągiem przez USA. Zapewniamy emocje, jakich nie było nawet na Road 66!

Podróżując pociągiem przez Amerykę warto wybrać trasę od wybrzeża do wybrzeża. W tej wyprawie można zakosztować wyjątkowych wrażeń. Jedno z najbardziej wspaniałych doświadczeń to jednocześnie 3400 mil w podróży i koszt około 213 dolarów.

Amerykańskie koleje są pozostałością minionej epoki. Pociągi wykorzystywano do oswajania Dzikiego Zachodu, a szkieletem rewolucji przemysłowej był ruch napędzany gorączką złota. W szczytowym okresie pociąg był najbardziej luksusowym środkiem transportu, jaki można było kupić za pieniądze. Niestety, złoty wiek amerykańskich kolei dobiegł końca. Pociągi zostały zastąpione przez samochody i samoloty, a wiele firm minimalizując straty musiało zaprzestać prowadzenia przewozów pasażerskich. Dzisiaj USA ciągle ma doskonałe sieci kolejowe, które mogą zabrać podróżnika do większości miast i miasteczek, które chcieliby zobaczyć.

 

Prawdopodobnie najbardziej malownicza, historyczna trasa kolejowa w Ameryce przebiega z San Francisco do Nowego Jorku poprzez ośnieżone szczyty Sierra Nevada i dalej na zachód, przez samo serce Gór Skalistych. Pokonanie tych 3400 mil od wybrzeża do wybrzeża zajmuje 4 dni, jeśli oczywiście nie wysiada się po drodze. Można oczywiście robić także przystanki, ale wówczas trzeba kupić oddzielne bilety na każdy odcinek.

 

Pociąg odjeżdża o 9.10 nie z San Francisco, a z Emeryville, oddalonego o 20 minut drogi. Słynny Kalifornijski Zefir przewozi pasażerów spragnionych wrażeń dokładnie 2438 mil z San Francisco do Chicago w trzy dni. Jeśli chcesz pojechać do Nowego Jorku, musisz dołożyć jeden dzień.

Dzień 1: Z San Francisco do Salt Lake City – 17 godzin

Pociąg rozpoczyna swoją podróż obok spokojnych wód San Francisco, zapewniając wspaniałe widoki na przybrzeżne zatoczki. W wielu miejscach przejeżdża on kilka centymetrów od wody. Patrząc z okien wydaje się wręcz, że jedzie się po wodzie. W oddali obrazy nie są zachęcające. Dodatkowo bardzo szybko podnoszą się słynne mgły, do reszty zasłaniając to, czym można byłoby się zachwycić. Po krótkim czasie zamglona jest już cała zatoka. Można odnieść wrażenie, że pociąg źle skręcił i wylądował w zaczarowanym lesie. Mgłą zachodzą nawet okna wagonu.

 

W Sacramento na pokład wsiada ekspert z muzeum kolei, który żywo opowiada o scenerii za oknem, nazywając poszczególne wyłaniające się w oddali kształty. Pociąg wspina się na Sierra Nevada, temperatura gwałtownie spada i nagle wszystko otacza śnieg. Jednak nie na długo horyzont ogarnia senna biel – za kilka godzin krajobraz ponownie się zmienia i przechodzi w suchą, jałową pustynię. Gdyby ktoś zasnął w podróży i obudził się w tym miejscu, byłby przekonany, że jest na innej planecie.

 

Kiedy dostrzega się błyszczące w odległości kasyna, wszystko staje się jasne – skład wjeżdża do Nevady. Pociąg przybywa do Reno, największego małego miasteczka na świecie. To środek pustyni, oddalony od cywilizacji i – choć wydaje się to dziwne – znajdujący się poza zasięgiem telefonicznym. Widoki są tak doskonałe, że zaczynasz się zastanawiać, dlaczego ludzie latają samolotami, zamiast wsiąść do pociągu.

 

Zbliża się wieczór, czas na kolację. W wagonie restauracyjnym czasem brakuje wolnych miejsc dla wszystkich, trzeba więc przysiąść się do kogoś nieznajomego. Nigdy nie wiesz, kogo spotkasz, i chociaż czasem wydaje się to uciążliwe, wkrótce odkrywasz, że poznawanie ludzi z różnych środowisk jest interesujące i niezwykle wciąga.

 

W nocy pociąg przejechał z Nevada do Utah. Przekroczył strefę czasową, co zmusza do tego, by zegarki zostały przestawione o godzinę do przodu. O 3 nad ranem kalifornijski Zefir wjeżdża na pierwszy przystanek – Salt Lake City. W mieście można zaplanować jeden dzień pobytu, aby poznać jego mormońskie korzenie.

Dzień 2: Z Salt Lake City do Denver – 15 godzin

Trasa pomiędzy Utah i Colorado to seria najbardziej spektakularnych widoków, jakie możesz obserwować jadąc pociągiem w całych Stanach Zjednoczonych. Ranek mija na buszowaniu po amerykańskim Dzikim Zachodzie. Kalifornijski Zefir wspina się pomiędzy Rocky Mountains i godzinami wije się w pięknym kanionie Kolorado.

 

Większą część podróży przez Kolorado pociąg jedzie ścieżką nad rzeką. Podróżni są tak blisko lustra wody, że czują oddech życia toczącego się w jej głębi. Wciąż żyje tam tradycja posyłania pozdrowień przejeżdżającym pociągiem, którzy nazwali ten odcinek Moon River.

Mijają kolejne chwile. Pociąg mija Byers Canypn Rifle Range i w końcu zbliża się do Denver, wyjeżdżając ze skałek na wielkie równiny. Znajdujesz się w miejscu, które pomimo swojej rozległej płaszczyźnie położone jest na wysokości 5280 stóp nad poziomem morza. W Denver możesz zaplanować i spędzić dodatkowe niezapomniane chwile.

Dzień 3: Z Denver do Chicago – 19 godzin

Kolejny etap podróży to trasa przez 4 stany – Kolorado, Nebrskę, Iowa i Illinois. Wprawdzie zbliża się noc, ale w tym pociągu śpi się zadziwiająco komfortowo. Siedzenia się rozkładają, jest dużo miejsca na nogi i wszędzie panuje przyjemna temperatura 25 stopni. To zdecydowanie wygodniejsze niż miejsce w klasie ekonomicznej samolotu, porównywalne do klasy biznes w liniach lokalnych. Ten dzień kalifornijski Zefir podróży kończy w zabytkowym Chicago Union Station.

Dzień 4: Z Chicago do Nowego Jorku – 20 godzin

Aby dokończyć podróż, trzeba przenieść się do Lake Shore Limited. Zanim dojedziemy do Nowego Jorku, tory poprowadzą jeszcze przez Illinois, Indianę, Ohio i Pensylwanię. Przekraczając rzekę Hudson czujesz satysfakcję, że pasażerowie samolotu nie będą mieli takich widoków! Wjeżdżając na New York Penn Station, docierasz do drugiego wybrzeża Ameryki.

Pora na podsumowania – 3,397 mil przez Amerykę: 11 stanów, 4 strefy czasowe, trasa od wybrzeża do wybrzeża i dwa oceany – Pacyfik i Atlantyk. Wszystko w zaledwie cztery dni. Pokonując taką drogę, prawdopodobnie zobaczymy więcej niż wielu Amerykanów. Jeżeli chcesz zobaczyć USA w wersji dla turystów – wynajmij Cadillaca i pojedź drogą 66, zatrzymując się w tawernach i motelach. Jeżeli chcesz poznać prawdziwą duszę Ameryki – wsiądź w pociąg.








Teresa Domagała