Jeżeli pasjonują Cię podróże z pewnością warto, byś skusił się na wizytę w Ameryce Południowej. Kiedy dotrzesz tutaj, nie może cię zabraknąć nad jednym z najbardziej znanych na świecie wodospadów – Iguazu. W jego najwyższym miejscu, zwanym Gardzielą Diabła, woda spada z wysokości ponad 82 m. To wyżej niż w innym sławnym wodospadzie – Niagara. Nie to jednakże jest skrzętnie skrywaną tajemnicą Ameryki Południowej.

 

Niewielu przyjezdnych wie, że zaledwie o około 40 km od tego egzotycznego miejsca znajduje się miasteczko, w którym do dzisiaj kultywuje się polskość. Charakterystyczna czerwona ziemia, kopalnie kamieni szlachetnych i polscy osadnicy to klimat Wandy – małego miasteczka w Argentynie, którego ludność to w większości potomkowie emigrantów z Polski.

 

Wanda leży w północnej części Argentyny, w pobliżu styku trzech granic, należących do Brazylii, Argentyny i Paragwaju, w prowincji Misiones. Historia osiedlania się tu przyjezdnych z odległej Polski sięga czasów powstań – listopadowego, a później styczniowego. Pierwsi polscy osadnicy pojawili się w rejonie Misiones około 1936 roku. Nazwali oni miejscowość „Wanda” na cześć polskiej legendarnej córki Kraka, która nie zgodziła się na małżeństwo z księciem niemieckim, a także pierworodnej córki marszałka Józefa Piłsudskiego. Duża grupa osadników z naszego rodzimego kraju przybyła w te rejony również po zakończeniu II wojny światowej. Obecnie przyjmuje się, że w całej Argentynie mieszka około 400 tysięcy osób polskiego pochodzenia.

 

W całej okolicy to najzamożniejsza społeczność, jednocześnie ciesząca się największym szacunkiem. Warunki w rejonie Misiones są trudne. Ujarzmianie pięknej przyrody wymagało bowiem dużo pracy. Do tej pory mieszkańcy Wandy oraz potomkowie przyjezdnych opowiadają o tym, jak ogromną pracę wykonali osadnicy, aby na niezagospodarowanej, dzikiej ziemi założyć gospodarstwa oraz rozwinąć biznes rolny. Wysiłek jednak się opłacał – w czasach obecnych największe domostwa i majątki w okolicy należą do dzieci polskich imigrantów.

 

Dzisiaj w większości nie mówią oni po polsku lub znają wyłącznie pojedyncze słowa w rodzimym języku, ale bardzo chętnie opowiadają na temat kultywowania polskich tradycji w regionie. A sposobów na ich podtrzymanie jest tu znanych wiele. Jesienią odbywają się dni polskie, podczas których serwowane są tradycyjne polskie potrawy, umilane śpiewem i występami zespołów w strojach regionalnych. Jest to czas do spotkań i wspomnień.

 

Misiones to miejscowość rolnicza – największe gospodarstwo rolne, położone na obszarze tysięcy kilometrów kwadratowych ,należy do Polaków. W rękach mieszkańców o polskich korzeniach są również kopalnie kamieni szlachetnych, których na tym terenie jest kilka. Wybraliśmy się do jednej z nich, aby obejrzeć kamienie niezwykłej urody i posłuchać historii o tym, w jaki sposób są wydobywane. Właściwie wszędzie witają nas dzieci, które spędzają czas po prostu na ulicy lub towarzysząc turystom.

 

Mały, wyglądający niepozornie budynek to jednocześnie wejście do kopalni i sklep jubilerski. W sklepie można kupić najróżniejsze wyroby z wydobywanych i szlifowanych na miejscu kamieni. Każdy znajdzie coś dla siebie. Miejscowi jubilerzy wyczarowują z kamieni półszlachetnych wydobywanych w kopalni przeróżne drobiazgi. Są to głównie pamiątki, ale jest wśród nich również bardzo duża oferta biżuterii – drobnej, o powtarzalnym wzorze lub masywnej, z pięknie oszlifowanych egzemplarzy w atrakcyjnych cenach.

 

Na obejście terenu kopalni trzeba poświęcić około godziny. To kopalnia odkrywkowa, więc złoża mamy w zasięgu ręki. Górnicy poruszają się chodnikami na powierzchni ziemi, na których ścianach widać liczne wystające kamienie. Niczym nie przypominają one jednak tych, które widzimy w biżuterii. Dopiero po oszlifowaniu kamienie nabierają bowiem blasku i charakteru, dzięki czemu można ocenić, ile są warte. Niektóre duże i kolorowe okazy, o które nieomalże się potykamy, wystają wprost z ziemi. To ekspozycja, którą przygotowano, by lepiej pokazać różnice między kamieniem czystym i nieoszlifowanym.

 

Obowiązkowym punktem wizyty w Wandzie jest ponadto kościółek polski. Niewielki budynek, wypełniony pamiątkami kilku pokoleń osiedlających się tu Polaków, to kolejny polski akcent polonijny w Argentynie.

Działania polskiej Polonii i jej wpływ na rozwój Argentyny zostały docenione. W 1995 roku ustanowiony został Dzień Polskiego Osadnika, obchodzony 8 czerwca. Polacy są jedyną mniejszością narodową, która zasłużyła i dostała „swój dzień”. Świetnie wykorzystuję to dodatkowe wyróżnienie. Przez cały tydzień poprzedzający ów polski dzień odbywają się liczne spotkania, przedstawienia oraz wystawy, prezentujące Argentyńczykom i przyjezdnym nasz kraj.

 

Mając w planach odwiedziny w tym pięknym i przyjaznym kraju, warto pójść śladami naszych przodków i nacieszyć się egzotyczną wersją odległej polskiej kultury.








Teresa Domagała