Słyszałem ostatnio o badaniach, przeprowadzonych na zlecenie Unii Europejskiej, z których wynika, że 2/3 obecnych dzieci będzie w przyszłości wykonywać zawód, który dzisiaj jeszcze... nie istnieje. Co to oznacza? Będą robiły w życiu coś, o czym nie mamy dziś pojęcia. Jak zatem możemy je do tego przygotować?

W życiu parałem się tyloma różnymi rzeczami, że część z nich nie przyszłaby do głowy nawet mnie, a tym bardziej moim rodzicom. A jestem przecież dopiero w połowie… Czego zatem mogę, chcę lub powinienem nauczyć moje dzieci? Pytanie to zadawałem sobie od lat. I w końcu znalazłem odpowiedź.

Jak przygotować na nieznane

Otóż chcę im przekazać, jak mogą skutecznie realizować swoje marzenia, jakiekolwiek one nie będą. Uważam bowiem, że jest to wiedza ponadczasowa, ponadsystemowa i warta do przekazania z pokolenia na pokolenie. Co więcej, zapewne im się do czegoś przyda ;-).

Jest jednak coś jeszcze: te informacje, opanowane i zastosowane, dają niemal gwarancję zrealizowania wielu ze swych marzeń. A na pewno gwarantują ciekawe, rozwijające życie. Nie zawsze będzie ono łatwe – tego im nikt nie obieca. Ale wcale nie musi takie być, bo wówczas nie przyniosłoby im wielkiej wartości.

Myślą, do której będę przekonywał moje dzieci, jest ta, że nasze marzenia leżą poza granicami naszej strefy komfortu, dlatego ich realizacja wiąże się z pewnymi wyrzeczeniami i z wysiłkiem, na które nie każdy jest w stanie się zdobyć. Jednak warto się wysilić, bo to prowadzi do satysfakcji, spełnienia, samorealizacji i – w końcu – rozwoju. A do niego właśnie zostaliśmy stworzeni.

Przekraczanie granic

A zatem, będę przekonywał moje dzieci, że aby realizować swoje marzenia, należy wykonać 11 kroków.

Ktoś może oczywiście powiedzieć, że to zbiór „pobożnych życzeń". Nazwa nie ma jednak żadnego znaczenia. Wystarczy tylko każde z nich wprowadzić w życie i... rozglądać się na drode do celu ;-). Ktoś może też powiedzieć, że moje kroki to stek bzdur, a w życiu decyduje szczęście. Proszę bardzo. Tyle tylko, że ja będę moje dzieci uczył, jak temu szczęściu pomóc.

Istotą jest jednak konieczność stosowania wszystkich powyższych zasad. Każda z nich, może z wyjątkiem ostatniej, która wyłącznie znacząco zwiększa szanse na sukces, w różnym stopniu, z różnym natężeniem i w różnym czasie prowadzi nas do celu. Ządnej nie da się pominąć. Dlaczego? O tym napiszę wkrótce.

Z teorii w praktykę

Można zapytać: „ale jak?". Każdy z kolejnych kroków wymaga pewnej wiedzy, ale jest ona dostępna niemal wszędzie. Są na ich temat książki, filmy i opracowane sposoby. Nie jest moim celem koncentrowanie się na którymkolwiek z tych aspektów. Są bowiem lepsi od tego specjaliści, od których sam się uczę.

Ja chcę skoncentrować się na całości, mówić o realizacji marzeń jak o swoistym „systemie". Oczywiście, składa się on z poszczególnych elementów, dlatego czasem je poruszam. Podaję przykłady, swoje (lub innych) sposoby lub źródła. I mam zamiar nadal to robić.

Wiem przy tym, że do dzieci (i nie tylko) oprócz „teorii" najlepiej przemawia praktyka i przykład. Dlatego mam zamiar pokazywać dzieciom jak stosować ten „system" w praktyce. Na własnym przykładzie. Niech widzą, uczą się ode mnie. A i ja niech coś z tego mam ;-). Kto ze mną?

YOLO!

PS. Oczywiście chcę też nauczyć moje dzieci nurkować. O ile będą tego chciały :-).

 








  Tomek Kania