Ostatnio głośno jest o molestowaniu nieletnich i pedofilii wśród duchownych. Jak zwracają uwagę prawnicy, podejrzenia o krzywdzenie dzieci pojawiają się również bardzo często w sprawach rodzinnych. Niejednokrotnie – jako argument w walce o opiekę nad dzieckiem.

Jak wielokrotnie podkreślał minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, sądy bywają zbyt łagodne dla sprawców przestępstw. Jednak z doświadczeń adwokatów nierzadko wynika, że wysokie kary wielokrotnie sprzyjają fałszywym oskarżeniom.

– Okolicznością szczególnie sprzyjającą fałszywym oskarżeniom jest sytuacja kryzysowa w rodzinie, w czasie konfliktu okołorozwodowego dotyczącego zasad sprawowania opieki nad małoletnimi dziećmi po rozpadzie związku. Bardzo często to matki oskarżają ojców swoich dzieci o takie nadużycia. Oskarżenia dotyczą zdarzeń odległych w czasie, co też może podawać w wątpliwość ich prawdziwość. Pojawienie się oskarżenia w takich właśnie okolicznościach może wskazywać na instrumentalne wykorzystanie przez nie problemu molestowania i wynikać z chęci zemsty na byłym partnerze za doznane krzywdy, np. za zdradę – komentuje pracująca nad takimi sprawami Marianna Sołtysińska, od lat.

Każdego roku wymiar sprawiedliwości wszczyna ok. 2,4 tys. spraw związanych z wykorzystaniem seksualnym nieletnich związanym z przemocą w rodzinie. Jak wynika ze statystyk policyjnych, 1,5 tys. zgłoszeń kończy się skazaniem.

– To ogromna liczba. Tragedia dzieje się w czterech ścianach, nie ma dowodów. Często więc matka skarży partnera, niejako w zastępstwie prawdziwego zarzutu, o molestowanie dzieci czy dziecka – tłumaczy Jarosław Polanowski, prokurator Prokuratury Okręgowej w Warszawie w stanie spoczynku w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”.

Tymczasem psycholodzy są przekonani, że wiele osób rzeczywiście doświadczających przemocy psychicznej lub fizycznej nie decyduje się na wkroczenie na drogę sądową. "To strach przed wykluczeniem przez otoczenie" – przekonują psycholodzy.