„Wszyscy umrą, a ja przeżyję” – to fragment jednego z tych wierszy Anny Świrszczyńskiej, które raz usłyszane nie dają o sobie zapomnieć. Teksty znakomitej poetki przypomina Monika Borzym na  płycie „Jestem przestrzeń”.

 

Album ten powstał we współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego, jego premierę zaplanowano na czas uroczystości rocznicowych. Piosenki tu zarejestrowane nie są jednak „skażone” dydaktyzmem czy przesadnym patosem. „Jestem przestrzeń” to bardzo subtelna i poruszająca opowieść o prawdziwych emocjach: miłości i strachu, cierpieniu i przemijaniu.

Teksty Świrszczyńskiej to w dużej mierze zapis doświadczenia granicznego, przed którym – jak słyszymy na samym początku nagrania – człowiek zawsze musi stanąć samotnie. Z poezji tej przebija tęsknota za wolnością i świadomość nieustannego zagrożenia, z jakim musiała mierzyć się sanitariuszka w czasie powstania. Jednocześnie jednak, są to wiersze bardzo kobiece, przepełnione  szczególnym ciepłem.

 

Z taką poetyką idealnie współgrają kompozycje Mariusza Obijalskiego, momentami nieco surowe, momentami zaś nabrzmiałe od emocji, oraz subtelny głos Moniki Borzym (w „Bardzo smutnej rozmowie nocą” świetnie kontrowany chropawym wokalem Wojciecha Waglewskiego). Fanów jazzu ucieszy z pewnością gościnna obecność Johna Scofielda i Mitchella Longa – klasyków gatunku. W aranżacjach stworzonych na potrzeby tej płyty jest wszystko: liryzm, melancholia i pewna specyficzna wrażliwość, która zdaje się łączyć XX-wieczną poetkę z urodzoną 6 lat po jej śmierci wokalistką.

Teksty Świrszczyńskiej sprawiają wrażenie niemal „szytych na miarę” możliwości i muzycznych fascynacji Moniki Borzym. Jazzowo-soulowe brzmienia pozwalają wydobyć ukrytą w nich delikatność. Piosenki z albumu składają się w spójną (i bardzo wiarygodną) opowieść o miłości, poszukiwaniu sensu życia i doświadczeniu wojny.

 

W jednym z utworów poetka deklaruje, że jest „szczęśliwa jak stary głupi pies”, w innym pokazuje, jak, chwytając drobiazgów, uratować się można od upadku „w przepaść”. Teksty Świrszczyńskiej – mimo zawartego w nich ogromnego dramatyzmu  –  nacechowane są spokojem i mądrością. Taka jest również ta płyta.








Barbara Englender