Niewielkie Beckford pilnie strzeże swoich tajemnic. Niegdyś w pobliskiej rzece pławiono czarownice, teraz, 400 lat później, znów zaczynają ginąć tam kobiety. Sekrety fikcyjnego miasteczka obnaża Paula Hawkins we wchodzącym właśnie do księgarń thrillerze.

 

„Zapisane w wodzie” – bo tak brzmi polski przekład tytułu – to jedna z najbardziej wyczekiwanych tegorocznych premier z kręgu literatury popularnej. Stało się tak za sprawą bestsellerowego debiutu autorki – książki „Dziewczyna z pociągu”, która sprzedała się na świecie w milionach egzemplarzy (a także stała się kanwą hitowego filmu). Nowa powieść Hawkins to utwór stworzony w niemal bliźniaczej konwencji, choć dojrzalszy i o ciekawszej, zaskakującej fabule.

 

Tak, jak w „Dziewczynie...”, tak i tu autorka misternie tka historię złożoną z wielu różnych opowieści, przypisywanych kolejnym bohaterom. Najważniejszą z postaci jest Jules, która przybywa do rodzinnego miasteczka na wieść o śmierci siostry. Przyjazd do Beckford to dla niej powrót do przeszłości i traumatycznych doświadczeń czasu dojrzewania. Utrata siostry pozwala jej spojrzeć z nieco innej perspektywy na trudne relacje rodzinne i skonfrontować się z najgłębiej skrywanymi sekretami. Stopniowo dostrzega, jak blisko życie Leny splata się z losami innych, wcześniejszych ofiar...

„Zapisane w wodzie” to thriller, który naprawdę trzyma w napięciu. Sposób konstrukcji fabuły przypomina nieco labirynt pełen ślepych korytarzy. W Beckford nic nie jest bowiem takie, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Paula Hawkins tworzy bardzo sugestywny obraz małomiasteczkowej społeczności, z jej specyficzną mentalnością i patriarchalizmem. Autorkę (podobnie jak w debiutanckiej powieści) interesuje szczególny rodzaj przemocy – ten, który pozornie nie zostawia śladów.

 

Najmocniejszą stroną thrillera jest jednak realizacja „wodnego” tematu. Złowrogie zakole rzeki, zwane topieliskiem, ma wyraźnie przyciągającą moc, a aura ta udziela się również czytelnikom. Hawkins stworzyła książkę, w której niemal słychać szum wody, czuć jej chłód. Poszczególne historie (także te, które dzielą wieki) przenikają się niczym kręgi na tafli jeziora.

Nowy thriller Pauli Hawkins nie jest książką o dużych artystycznych ambicjach. Zadanie tej autorki było inne: stworzyć wiarygodną, wciągającą opowieść, która będzie miała szanse powtórzyć sukces „Dziewczyny z pociągu”. I to powinno się udać.








Barbara Englender