Adaś Miauczyński po latach znów gości na ekranach kin. Choć jednak Marek Koterski w „7 uczuciach” odmładza swego bohatera (obsadzając przy okazji w roli głównej własnego syna), to jednak nie jest to powrót w wielkiej formie...

infoplanet recenzje filmowe 7 uczuc plakat

7 uczuć” jest próbą sięgnięcia do korzeni – zupełnie jak podczas seansu psychoterapeutycznego, którego konwencję Marek Koterski próbuje zresztą w swym filmie wykorzystać. Adam Miauczyński wspomina swoje dzieciństwo (zarówno to najwcześniejsze, jak i lata szkolne), by wychwycić te momenty, w których kształtował się jego charakter. Ta podróż do czasów młodości – przynajmniej w teorii – podporządkowana jest 7 podstawowym uczuciom, z jakimi musi mierzyć się każdy człowiek: od strachu, samotności i wstydu po radość. Ten pomysł – dający ciekawe możliwości formalne czy interpretacyjne – Marek Koterski jednak dość szybko porzuca, a film zaczyna toczyć się bardziej siłą bezwładności niż mocą rzetelnie napisanego scenariusza.

infoplanet recenzje filmowe 7 uczuc aktorzy

Zaznaczyć tu trzeba, że Markowi Koterskiemu w realizacji „7 uczuć” przyświecał cel dość szczytny: pokazanie, w jaki sposób szkoła i wychowanie domowe stają się systemem opresji, łamiącym dziecięce charaktery i determinującym całe dorosłe życie. Ten iście Gombrowiczowski projekt reżyser połączył z charakterystyczną narracją, znaną ze swoich wcześniejszych produkcji (by wspomnieć choćby „Dzień Świra”) i pomysłami o nieco teatralnym rodowodzie. Do takich należałoby zaliczyć konwencję, w której w dziecięce role wcielają się dorośli aktorzy (co ciekawe, opiekunów dzieci odgrywają osoby niewiele od nich młodsze). Propozycja ta jest po części trafiona – wzmacnia atmosferę groteski, a zarazem pozwala obsadzić w filmie prawdziwy kwiat polskiego aktorstwa. Po części jednak potęguje wrażenie, że mamy do czynienia raczej z nieudanym eksperymentem niż pełnowartościową fabułą.

infoplanet recenzje filmowe 7 uczuc kwiat polskiego aktorstwa

Marek Koterski, niestety, Gombrowiczem nie jest i przenikliwość obserwacji, do jakiej przyzwyczaił czytelników autor „Ferdydurke”, w „7 uczuciach” zastąpiona zostaje zestawem niezbyt śmiesznych gagów, ujętych w ramę psychoanalitycznego seansu. Choć rama ta sprawia początkowo wrażenie solidnej, okazuje się dość sfatygowana – reżyser co prawda wprowadza ją sprawnie, jednak w toku fabuły wyraźnie o niej zapomina (podobnie jak o tytułowym koncepcie). Pomysł na ten film – któremu nie sposób odmówić pewnej dozy oryginalności – całkowicie zagłuszony zostaje próbami rozśmieszenia widzów za wszelką cenę.

infoplanet recenzje filmowe 7 uczuc dorosli

Mimo naszpikowania scenariusza humorem, „7 uczuć” to film męczący. Nie jest to jednak efekt zamierzony, przynoszący ze sobą oczyszczenie. Odpowiada zań nuda, monotonia, czy – wreszcie – przewidywalność poszczególnych szkolnych scenek, skleconych wokół wierszyków pamiętanych z dzieciństwa czy doświadczeń inicjacyjnych. Toporne jest również zakończenie, w którym reżyser w bardzo dosłowny sposób pokazuje, do czego to wszystko miało prowadzić. Wystarczyło całość zarysować nieco bardziej subtelnie, a zestawowi skeczy nadać silniejszy fabularny rys, by uniknąć tej niepotrzebnej dosłowności. Całości wyraźnie brakuje tempa, a filmu nie ratuje nawet świetna gra aktorska.

infoplanet recenzje filmowe 7 uczuc obsada

W ten projekt w niespodziewanie dobry sposób wpisuje się bowiem plejada polskich aktorów. Świetne role zalicza Maja Ostaszewska jako matka chłopca czy Robert Więckiewicz jako jego brat. Rewelacyjnie spisują się również odtwórcy ról drugoplanowych: Sonia Bohosiewicz, Gabriela Muskała, Marcin Dorociński, Katarzyna Figura, Joanna Kulig, Tomasz Karolak, Andrzej Chyra czy Andrzej Mastalerz. „7 uczuć” to film znakomitych pojedynczych kreacji i epizodów, które – niestety – niezbyt dobrze splatają się w jedną całość. Najsłabiej na tym tle wypada programowo niemal irytujący, stale balansujący na granicy histerii, Misiek Koterski, którego gra nie uwiarygadnia tak jaskrawych emocji (aktor ten jednak bardzo świetnie w scenach psychoanalitycznych). Dodatkowy smaczek stanowi głos Krystyny Czubówny, komentujący przedstawione wydarzenia.

„7 uczuć” to film bardzo specyficzny – nacechowany wyraźnym reżyserskim piętnem i podporządkowany silnemu przekazowi; ciekawy w szczegółach, ale niebroniący się jako całość. Mimo znacznego potencjału związanego z samym pomysłem, pozostaje to propozycja głównie dla zagorzałych fanów Koterskiego.


Ocena: infoplanet recenzje filmowe ocena 4/10









Barbara Englender  

 

 

 

kup artykuly platne