„To jedna z tych historii, o które kino musiało się upomnieć” – tymi słowami producenci reklamują „Azyl”. Trudno odmówić im racji. Historia Antoniny i Jana Żabińskich, ukrywających Żydów na terenie warszawskiego ZOO podczas okupacji, to materiał na naprawdę świetny film.

 

Obraz stworzony przez amerykańską ekipę w czeskiej Pradze zrealizowany został z prawdziwie hollywoodzkim rozmachem – ten sposób myślenia o kinie patronuje zwłaszcza początkowym scenom, ukazującym przedwojenną sielankę. Choć film korzysta z utartych już szlaków, stosując narrację znaną z wielu opowieści o Holokauście, to jednak nie grzęźnie w utartych schematach. Skróty fabularne i nieodrodny sentymentalizm w przypadku tej produkcji nie rażą. Być może dlatego, że – już z racji samej historii – film niesamowicie trzyma w napięciu.

 

Oryginalny tytuł tej realizacji to „Żona dyrektora ZOO” („The Zookeeper's Wife”). Bazuje ona na książce napisanej przez amerykańską autorkę, Diane Ackerman, a pośrednio – na wydanych w 1968 roku wspomnieniach Antoniny Żabińskiej. Stąd też uwaga widzów skierowana jest właśnie na jej postać – ze wszystkimi dylematami, z jakimi musi się mierzyć. Wcielająca się w tę rolę Jessica Chastain idealnie pokazuje, z jaką siłą brutalna wojenna rzeczywistość wkracza w usystematyzowane życie opiekunki zwierząt. Jej gra świetnie oddaje również skomplikowaną relację, w którą Antonina musi uwikłać się z Lutzem Heckiem – niemieckim zoologiem, zaufanym Adolfa Hitlera (w tej roli Daniel Brühl). Wątek ten jest zdecydowanie jednym z najciekawszych w filmie.

 

Nie oznacza to jednak, że losy pozostałych członków rodziny Żabińskich zostały zepchnięte na margines. Twórcy drobiazgowo odtwarzają misterną i śmiertelnie niebezpieczną grę, jaką Jan Żabiński (w tej roli świetny Johan Heldenbergh) prowadzi z nazistami. Towarzyszymy mu również podczas powstańczego epizodu.

 

„Azyl” to jeden z tych filmów, w których właściwie każda z postaci pojawiających się na ekranie ma ogromne znaczenie. Każda ma również swoją dramatyczną opowieść. Widzowie otrzymują nie tyle szeroką panoramę toczącej się wojny, ile prawdziwe studium emocji i międzyludzkich relacji, testowanych w czasach największej próby. Siłą tego filmu są również znakomicie zbudowane epizody. Ogromne emocje wywołują losy Janusza Korczaka (Arnošt Goldflam), rzeźbiarki Magdy Gross (Efrat Dor) czy młodej Żydówki, Urszuli (Shira Haas).

„Azyl” to przejmująca opowieść o miłości (zarówno do ludzi, jak i do zwierząt) i odpowiedzialności. Nie rewolucjonizuje kina, ale odtwarza wartą przypomnienia historię. I czyni to na przyzwoitym poziomie.








Barbara Englender