Polski film o podróżach w czasie, rozgrywający się równocześnie w 1952 i 2030 roku? Czy to może się udać? Bodo Kox udowadnia, że tak. Jego „Człowiek z magicznym pudełkiem” to mocny, nastrojowy obraz, choć z pewnością nie jest on propozycją dla każdego.

Główną oś opowiadanej historii stanowi romans rozgrywający się w przyszłości. Adam – nowicjusz w wielkiej korporacji, zakochuje się w Gorii – pewnej siebie kobiecie sukcesu. Losy bohaterów zdają się jednak tylko pretekstem do przedstawienia wizji świata, która momentami przeraża, momentami natomiast fascynuje.

Bodo Kox konsekwentnie podąża drogą wyznaczoną przez „Dziewczynę z szafy” z 2012 roku. W „Człowieku z magicznym pudełkiem” po raz kolejny z charakterystycznych psychodelicznych obrazów buduje spójną, nieco slapstikową rzeczywistość. Postapokaliptyczna przyszłość ściśle splata się tu z PRL-owskimi realiami. Obydwa te światy, napiętnowane melancholijno-depresyjną atmosferą, zdają się tak samo odpychające. Jest to zasługa nie tylko wyobraźni Bodo Koxa, ale również specjalistów odpowiedzialnych za wizualną warstwę filmu oraz dobór muzyki, która pełni w tej produkcji szczególnie ważną rolę.

„Człowiek z magicznym pudełkiem” to film dla widzów, którzy nad śledzenie linearnej fabuły przedkładają możliwość zanurzenia się w onirycznej rzeczywistości. Trzeba przy tym zaznaczyć, że budowa tak sugestywnej wizji świata dokonała się niejako kosztem wątku romansowego. Pozostaje on, jak na opowieść snutą z takim rozmachem, dość prosty, by nie powiedzieć: serialowy. Film ten jest gęsty od metafor i kulturowych odniesień, ale równocześnie nieco schematyczny w warstwie fabularnej.

Te niedostatki scenariuszowe tuszowane są jednak świetnym aktorstwem. Znakomicie spisują się odtwórcy głównych ról: Olga Bołądź oraz znany dotychczas przede wszystkim ze scen teatralnych Piotr Polak. Wielką zaletą filmu jest również gra aktorów drugoplanowych. Wielkie brawa należą się przede wszystkim Helenie Norowicz, wcielającej się w postać Urszuli, oraz Sebastianowi Stankiewiczowi, odgrywającemu Bernarda.

Bodo Kox jest mistrzem mrocznego, psychodelicznego nastroju. W „Człowieku z magicznym pudełkiem” po raz kolejny buduje wciągający, sugestywny świat. Szkoda jedynie, że pierwszoplanowa opowieść nie jest tak przekonująca, jak zaprezentowana tu rzeczywistość...

Ocena:  7,5/10








Barbara Englender