Czasem niejasne przeczucie niebezpieczeństwa wywiera większe wrażenie niż najstraszniejsze potwory pokazane na ekranie. Na tej prawidłowości bazuje najnowszy horror Jordana Peelego, zatytułowany „Uciekaj!”.

 

Główny bohater filmu, Chris, to młody czarnoskóry mężczyzna – utalentowany fotograf. Poznajemy go w przededniu podróży do rodzinnego domu nowej dziewczyny. Tam – w rezydencji typowej białej klasy średniej – zderzyć ma się z prawdziwym koszmarem. Na nic wygłaszane przez familię nieustanne deklaracje o pełnej tolerancji i głosy poparcia dla prezydentury Baracka Obamy. Atmosfera tego niewinnego spotkania bardzo szybko zaczyna gęstnieć. Chłopak błyskawicznie orientuje się, że coś tutaj jest nie tak. Pytanie tylko, co.

 

Z zagadką zmierzyć się będzie musiał nie tylko Chris, ale również widzowie. „Uciekaj!” to jeden z tych filmów grozy, w których akcja rozkręca się bardzo powoli. Wbrew tytułowi, niewiele tu pościgów czy spektakularnych ucieczek. Reżyser Peele za pomocą drobiazgów – gestów, symboli, powtarzających się motywów – buduje atmosferę permanentnego niepokoju, stopniowo wzmagając napięcie (choć sam moment kulminacyjny nieco rozczarowuje). Pomaga mu w tym świetna obsada. Główną rolę w filmie odgrywa bowiem Daniel Kaluuya, w członków rodziny Armitage wcielają się natomiast Allison Williams, Catherine Keener, Bradley Whitford i Caleb Landry Jones.

 

„Uciekaj!” to film bardzo świeży, w ironiczny sposób traktujący zarazem realizowaną konwencję, jak i wszelkie stereotypy rasowe (niemal na strzępy rozszarpując poprawność polityczną). Nic zresztą dziwnego – Jordan Peele dał się poznać przede wszystkim jako komik czy aktor komediowy. Ta nieszablonowa optyka pozwoliła mu stworzyć inteligentny, lekki film z dreszczykiem. Dużą rolę w kształtowaniu tego obrazu odgrywa rewelacyjna muzyka (wielkie brawa dla Michaela Abelsa) oraz wysmakowane zdjęcia.

„Uciekaj!” nie jest horrorem, w którym ekran nieustannie spływa krwią, a zło czai się za każdym rogiem. Emocje zawdzięczamy tu środkom o wiele bardziej subtelnym. To dzięki nim Jordan Peele dobitnie pokazuje, że wszelkie niebezpieczeństwo kryje się przede wszystkim w człowieku.








Barbara Englender