Kibice wspominają siatkarza polskiej reprezentacji

Arkadiusz Gołaś zginął w wypadku samochodowym na autostradzie w Austrii 16 września 2005 roku. Miał wówczas 24 lata, na koncie 141 występów w seniorskiej reprezentacji Polski, a za nim był również transfer do czołowej europejskiej drużyny – Lube Banca Macerata.

– Nigdy nie zapomnę tej nocy, tego poranka. Wieczorem Arek z żoną Agnieszką byli u mnie w domu. Wyjeżdżali do Włoch, chcieli się pożegnać. Mieli nowy, bezpieczny samochód, nie było powodów, aby się martwić. Mimo wszystko prosiłem, aby uważali i z każdej granicy wysyłali mi SMS-a. Arek mówił, że bez sensu, bo będzie mnie budził w nocy sygnał przychodzących wiadomości. Uparłem się – opowiada Ryszard Bosek – sportowy opiekun siatkarza. – Arek był szczęśliwy. Lube Banca Macerata to w tamtym okresie czołowy klub w Europie. Przekładając to na język piłkarski, Arek miał grać w Barcelonie. Przypomnę: w wieku zaledwie 24 lat. Niesamowite. Wiedziałem, że to nie koniec jego ambicji. Miał szansę, aby w perspektywie dwóch, trzech sezonów stać się najlepszym środkowym świata – wspomina.

Siatkarz nie miał jednak okazji wykazać się w nowym zespole. Podczas podróży na przedsezonową prezentację w miejscowości Griffen samochód prowadzony przez jego żonę uderzył w barierę dźwiękoszczelną. Reprezentant Polski zginał na miejscu.

Gołaś wspominany jest co roku na poświęconych jego pamięci towarzyskich turniejach. Tegoroczny memoriał odbędzie się 17–18 października w Murowanej Goślinie.