Trener pożegnał się z klubem, który nie wypłacał mu wynagrodzenia

 



  • Wdowczyk oskarża Wisłę o nieuregulowanie rosnących zaległości




  • Klub zaprzecza i odpowiada oskarżeniami wobec odchodzącego trenera




  • Sprawa najpewniej skończy się w sądzie



 

Na początku sezonu było głośno o katastrofalnej sytuacji finansowej Wisły Kraków, co odbijało się na sytuacji sportowej: drużyna wylądowała na dnie Ekstraklasy. Potem jednak nowy zarząd wziął się do pracy – zaczęli zgłaszać się sponsorzy. Długi malały, a piłkarze wspinali się w tabeli.

– Z tego, co się orientuję, to zaległości wobec piłkarzy i część zaległości wobec trenerów zostały wyrównane – mówił trzy tygodnie temu Dariusz Wdowczyk. – Są jeszcze, ale to naprawdę drobne zaległości. Wychodzimy z kryzysu i cieszę się, że zarząd staje na wysokości zadania.

Jednakże Wisła Kraków właśnie straciła szkoleniowca. Wdowczyk odszedł, ponieważ zaległości finansowe wobec niego okazały się wcale nie takie drobne, sięgnęły już bowiem trzech miesięcy. Zgodnie z przepisami PZPN trener może w takiej sytuacji z natychmiastowym skutkiem rozwiązać kontrakt.

W odpowiedzi na niespodziewane posunięcie trenera, zarząd klubu oświadczył, że Wdowczyk mija się z prawdą w kwestii zaległości. Pojawiły się też oskarżenia o niezrealizowanie kontraktu. Strony najpewniej wkrótce spotkają się w sądzie.