Wrocławianie znów nie wygrali na własnym boisku

Przez pierwsze pół godziny wczorajszego meczu Śląsk dominował na murawie we Wrocławiu. Gospodarze bardzo chcieli po raz pierwszy w tym sezonie wygrać mecz. Ruch Chorzów niemal wyłącznie się bronił, a nawet jeśli gościom udało się ruszyć czasem z kontratakiem, to i tak żaden z nich nie został zakończony strzałem.

Jednak to właśnie chorzowianie wyszli na prowadzenie. W 38. minucie Piotr Ćwielong technicznym uderzeniem pokonał wrocławskiego golkipera i do przerwy Śląsk przegrywał 0:1.

Kibice gospodarzy oczekiwali, że ich drużyna od początku drugiej połowy rzuci się do ataku i doprowadzi do szybkiego wyrównania. Zamiast tego już sześć minut po gwizdku, po drugim świetnym strzale Ćwielonga, było 0:2.

Kontaktową bramkę dla Śląska Wrocław zdobył Ryota Morioka, wykorzystując kontrowersyjny rzut karny. Sędzia uznał, że Sito Riera został faulowany przez bramkarza gospodarzy, ale na powtórce widać było, że Kamil Lech – zgodnie z przepisami – atakował piłkę, nie przeciwnika.

Więcej goli nie padło. Wrocławianie przegrali u siebie 1:2 i zajmują dziesiąte miejsce w tabeli Ekstraklasy. Ruch Chorzów jest dziewiąty.