Niespodziewana porażka wicelidera

Przed meczem Zagłębie zajmowało drugie miejsce w tabeli, podczas gdy Wisła była dwunasta. Do tego Miedziowi grali u siebie, uchodzili więc za murowanego faworyta.

Jak na pretendenta do wygranej przystało, gospodarze od początku ruszyli do ataku. Mogli zdobyć gola już po trzech minutach, ale Papadopulos trafił w słupek. Potem Zagłębie Lubin przeprowadziło kolejne akcje, jednak brakowało w nich dokładności.

W 26. minucie, po jednym z nielicznych ataków Nafciarzy, Krivets został faulowany w polu karnym i sędzia odgwizdał jedenastkę. Karnego wykonywał Furman, który uderzył piłkę tak, że odbiła się od obu słupków i nie wpadła do bramki. Skutecznie dobił jednak Merebashvili i zrobiło się 1:0 dla Wisły Płock. Trzy minuty później, gdy idealne dośrodkowanie Krivetsa wykorzystał Kun, było już 2:0.

W drugiej połowie rozbici zawodnicy Zagłębia pozbierali się. Z minuty na minutę coraz bardziej dominowali na boisku. Szarżowali raz za razem, aż wreszcie w 71. minucie Guldan zdobył gola po rzucie rożnym.

Choć Wisła nie potrafiła do końca meczu wyjść ze swojej połowy boiska, a na dodatek po tym, jak czerwoną kartkę zobaczył Kun, ostatnie minuty grała w dziesiątkę, to gospodarze nie zdołali już doprowadzić do wyrównania. Mecz zakończył się niespodziewanym wyjazdowym zwycięstwem Nafciarzy 2:1.