Francuskie media zachwycone polskim obrońcą

 



  • AS Monaco walczy o mistrzowski tytuł




  • Nie byłoby to możliwe bez Glika




  • Polak i broni, i strzela gole



 

W 24. kolejce Ligue 1 klub 50-krotnego reprezentanta Polski mierzył się na wyjeździe z Montpellier HSC. Mecz zaczął się dla AS Monaco znakomicie i to właśnie za sprawą Kamila Glika, który po kwadransie gry zdobył bramkę na 1:0. Oczywiście w swoim stylu: głową, po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu.

Pięć minut później było już 2:0, po celnym uderzeniu Kyliana Mbappe. W drugiej połowie gospodarze zepchnęli gości do defensywy i dwie minuty po wznowieniu gry Vitorino Hilton strzelił kontaktowego gola. Jednak dzięki znakomitej postawie Kamila Glika, który popisywał się znakomitymi odbiorami, więcej bramek już nie padło. AS Monaco wygrało 2:1 i utrzymało się na fotelu ligowego lidera.

Dziennik „Le Figaro” nazwał Polaka po tym meczu strzelcem, szefem i... cesarzem. Gazeta „L'Equipe” podkreśliła, że osiem milionów euro wydane na Glika zwraca się z nawiązką, serwis maxifoot.fr zachwycał się zaś tym, jak nasz reprezentant rządził w defensywie. Dziennikarze przypominali też, że Glik strzelił w tym sezonie już 6 goli: 4 w lidze, 1 w Pucharze Francji i 1 w Lidze Mistrzów.