Jutro konkurs drużynowy na dużej skoczni

 


  • Niespodziewany sukces Żyły

  • Słabsza forma Stocha i Kota, poprawa u Kubackiego

  • Polacy faworytami zawodów drużynowych

 

Polscy kibice byli przekonani, że w drugim konkursie indywidualnym na mistrzostwach świata w Lahti będziemy mieli medal. Albo nawet dwa medale, bo na treningach dobrą formę pokazywali Kamil Stoch, wciąż jeszcze lider rankingu Pucharu Świata, i Maciej Kot, który wygrał ostatnio dwa konkursy.

Na dobry występ Piotra Żyły nie stawiał prawie nikt, bowiem sympatyczny sportowiec z Wisły skakał ostatnio po prostu słabo. Tymczasem po bardzo udanej pierwszej próbie, która na półmetku dała mu szóste miejsce, w drugiej serii Żyła wykonał najlepszy skok tych mistrzostw – 131 metrów! Zaskoczył nie tylko kibiców, ale nawet samego siebie. Kiedy spiker zapraszał polskiego skoczka na podium, ten zdawał się w ogóle go nie słyszeć.

– To, co Piotrek zrobił w serii finałowej, to było mistrzostwo świata, skok petarda – nie może się nachwalić Adam Małych. – Po tym, jak okazało się, że zdobył medal, odebrało mu mowę. Był tak wzruszony i jednocześnie osłabiony, że nie potrafił dojść do siebie. Zaczęły wychodzić z niego emocje, płakał jak dziecko. Kibice mają go za pewnego siebie śmieszka, a to jest bardzo wrażliwy facet. Potrzebował sporo czasu, by otrząsnąć się z szoku i dojść do siebie.

Maciej Kot, Kamil Stoch i Dawid Kubacki zajęli odpowiednio szóste, siódme i ósme miejsce. Z jednej strony po Kocie i Stochu spodziewano się więcej. Z drugiej jednak – czterech Polaków w pierwszej dziesiątce czyni z nich faworytów konkursu drużynowego, który rozpocznie się jutro o 16.15. Transmisja jak zwykle na TVP 1 i Eurosporcie.