Nie Michał Pazdan, lecz Maciej Dąbrowski


  • Legioniści nie stracili gola w meczu z Ajaksem

  • Duża w tym zasługa zawodnika, który niedawno był tylko rezerwowym

  • Obrońca został dostrzeżony w Europie

Legia Warszawa zremisowała wczoraj bezbramkowo z Ajaksem Amsterdam. Brak skutecznych napastników był widoczny (przypomnijmy, że Wojskowi sprzedali ostatnio Aleksandara Prijovicia i Nemanję Nikolicia), jednak w obronie polska drużyna spisywała się bardzo dobrze. Największa zasługę mieli w tym Michał Pazdan i Maciej Dąbrowski.

O ile ten pierwszy od czasu bardzo udanych dla nas Mistrzostw Europy postrzegany jest jako jeden z najlepszych polskich obrońców, to świetna postawa drugiego może być uznawana za niespodziankę. Tym bardziej, że Maciej Dąbrowski najczęściej pełnił dotąd w Legii funkcję rezerwowego. Przeciwko Ajaksowi zagrał od pierwszej minuty ze względu na kontuzje Jakuba Rzeźniczaka i Artura Jędrzejczyka.

30-latek, który w zeszłym roku przeniósł się do warszawskiego klubu z Zagłębia Lubin, w pełni wykorzystał szansę, jaką dał mu trener Jacek Magiera. Zrobił wrażenie nie tylko na polskich kibicach, ale także na ekspertach portalu whoscored.com, którzy wybrali go do jedenastki ostatniej kolejki Ligi Mistrzów. Maciej Dąbrowski znalazł się tam w gronie takich gwiazd, jak Zlatan Ibrahimowić czy Edin Dżeko.