Legii przynajmniej udało się strzelić bramkę Realowi

Gospodarze od początku grali tak, jak na murowanego faworyta przystało, i kontrolowali mecz. Legioniści zdołali jednak zaskoczyć największe gwiazdy futbolu kilkoma udanymi kontrami, a jedna z nich mogła nawet zakończyć się golem. Vadis Odjidja-Ofoe trafił jednak w słupek.

Rozdrażniony Real podkręcił więc tempo i w ciągu trzech minut strzelił dwa gole. Najpierw Gareth Bale z ostrego kąta trafił przy długim słupku, a chwilę potem po uderzeniu Marcelo piłka odbiła się od Tomasza Jodłowca i minęła bezradnego Arkadiusza Malarza w drodze do bramki.

Legioniści nie skapitulowali po dwóch błyskawicznych ciosach. W następnych minutach dali z siebie wszystko, dzięki czemu wywalczyli rzut karny. Na gola zamienił go Miroslav Radovic.

Potem już jednak bramki strzelał wyłącznie Real. Jeszcze przed przerwą na 3:1 podwyższył Marco Asensio, a w drugiej połowie wyczerpaną Legię dobili Lucas Vazquez i Alvaro Morata. Choć piłkarzom z Warszawy nie brakowało tym razem ambicji i woli walki, umiejętności i sił już nie starczyło. Przegrali 1:5.

Następny mecz w Lidze Mistrzów również zagrają z Realem Madryt. Spotkanie zaplanowane na 2 listopada odbędzie się przy pustych trybunach, za sprawą kary nałożonej przez UEFA po wybrykach kibiców.