Legendarny bokser wspomina walkę sprzed szesnastu lat

20 października 2000 roku Mike Tyson, najmłodszy mistrz świata wagi ciężkiej, stanął na ringu naprzeciwko Andrzeja Gołoty. Pojedynek ten przejść miał do historii boksu. I przeszedł – jednak nie ze względu na pięściarskie popisy, lecz nieoczekiwaną kapitulację Polaka. Po szesnastu latach amerykański bokser wspomina tamten wieczór w wywiadzie udzielonym „Przeglądowi Sportowemu”.

– Kiedy przy nim stanąłem, pomyślałem sobie: jaki on wielki! – mówi Mike Tyson. – Pamiętałem, że strasznie zbił mojego kumpla Riddicka Bowe’a. Bałem się o siebie i o swoje zdrowie!

Pierwsza runda należała wówczas do Amerykanina, który raz za razem skutecznie omijał gardę Andrzeja Gołoty. W drugiej części Polak lepiej się bronił i uderzał coraz celniej, mimo to trzeciej już nie było. Gołota zrezygnował, a Tyson odetchnął z ulgą.

Polski pięściarz tłumaczył później, że odmówił dalszej walki ze względu na stronniczość sędziego, który ignorował nieprzepisowe posunięcia Amerykanina.