Polak odniósł drugie pucharowe zwycięstwo w karierze

 



  • Kamil Stoch zawiódł w pierwszej serii




  • Stefan Hula miał ogromnego pecha




  • Nie spisał się Jan Ziobro



 

Dzisiejszy konkurs miał się odbyć na dużej skoczni – tak samo jak wczoraj. Jednak w Pjongczangu wiało tak mocno, że organizatorzy przenieśli zawody na średni obiekt.

Jako pierwszy z Polaków skakał Stefan Hula, który wylądował zaledwie na 88. metrze. Nieoczekiwanie otrzymał szansę na powtórkę, ponieważ okazało się, że zjeżdżał po zanieczyszczonym torze. Przy drugiej próbie osiągnął 95-metrową odległość, ale przewrócił się przy lądowaniu. Na szczęście nic złego się nie stało – poza brakiem awansu do serii finałowej. W drugiej odsłonie zawodów nie zobaczyliśmy też Jana Ziobry, który odpadł z wynikiem 92 metry.

Potem dobrze skoczyli Dawid Kubacki (101,5 m) i Piotr Żyła (106,5 m). Znacznie poniżej oczekiwań spisał się Kamil Stoch, dolatując tylko do setnego metra, co po pierwszej serii dało mu osiemnastą pozycję. Czwarty był za to Maciej Kot, który skoczył 108,5 metra.

W drugiej próbie poprawił się Kubacki (105,5 m), a zawiódł Piotr Żyła (96,5 m). Ten pierwszy zajął w konkursie bardzo wysokie, ósme miejsce, Żyła zaś dopiero osiemnaste.

Skokiem na odległość 107,5 metra Stoch wywalczył sobie imponujący awans na miejsce szóste. Bohaterem dnia okazał się jednak Maciej Kot, który poszybował 110,5 metra, dzięki czemu po raz drugi w karierze wygrał konkurs Pucharu Świata. Drugie miejsce zajął Stefan Kraft, trzeci był Andreas Wellinger.