Klub odpowiada na oskarżenia o rasizm

 



  • Langil źle wspomina pobyt w Polsce




  • Twierdzi, że w klubie spotkał się rasizmem




  • Legia nie zamierza puścić mu tych oskarżeń płazem



 

Reprezentant Martyniki w zeszłym roku przybył do Legii z belgijskiego Waasland-Beveren, jednak nie zdołał odnaleźć się w nowym miejscu i innej lidze. Wiele czasu poświęcał za to na imprezy, pił i palił, a potem utrzymywał, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Kilka dni temu Steeven Langil wrócił więc do poprzedniego klubu, choć póki co tylko na zasadzie półrocznego wypożyczenia.

– Chcę jak najszybciej zapomnieć o tym, co mnie spotkało w Warszawie – powiedział dziennikarzom zaraz po powrocie. – Nowy trener kompletnie mnie ignorował, a zarówno w klubie, jak i poza nim spotykałem się z rasizmem.

We współczesnym futbolu oskarżenia o rasizm to rzecz bardzo poważna, nic zatem dziwnego, że warszawski klub nie zwlekała z reakcją.

– To kłamstwo, które narusza dobre imię Legii – odparował Seweryn Dmowski, klubowy dyrektor ds. mediów i wizerunku. – Wobec zawodnika wszczęto postępowanie dyscyplinarne. Szczegóły niebawem.

Aferę skomentował również Jakub Rzeźniczak.

– Szkoda prądu na gościa, który zagrał w Legii sześć spotkań – stwierdził krótko defensor Wojskowych.