Filmowe wyzwania w realnym życiu

Projekt w Nike był realizowany w ściśle określony sposób, choć bez ustalonych terminów i budżetu. Praca projektantów nie mogła się rozpocząć, dopóki swojej części zadania nie skończyli inżynierowie. Dlatego Tiffany Beers – główna projektantka – najpierw odbyła wizytę w archiwum Nike, aby dokładnie przyjrzeć się oryginalnym Nike Mag.

Nie miały one automatycznego sznurowania. Dla osiągnięcia oczekiwanego efektu na potrzeby filmu został przygotowany mechanizm efektów specjalnych, dzięki którym buty na nogach Michaela J. Foxa nabierały życia. Również światła w obuwiu były elektroluminescencyjne. Na planie główny bohater musiał nosić w tylnej kieszeni spodni akumulator wielkości radia tranzystorowego, dzięki któremu litery NIKE świeciły fluorescencyjnym światłem o wysokich częstotliwościach.

 

Na myśl o osadzeniu potężnego akumulatora w lekkim, opływowym trampku Beers przeszedł zimny dreszcze.

– Chcą, abym włożyła to do środka? I dodała autosznurowanie? Zwariowali! – pomyślała.

Zadzwoniła do każdej firmy, która produkowała bardzo małe silniki. Rozmawiała z ludźmi produkującymi modele pociągów i urządzenia medyczne. Latała do Europy i Azji, aby wziąć udział w konferencjach branżowych i targach. Stała się ekspertem w zakresie baterii. Wszystko to dlatego, że chciała znaleźć urządzenie, które będzie mogło być użyte do ściągania sznurówki – silnik sznurówkowy. Jej upór został nagrodzony. Z pomocą inżynierów udało jej się opracować prymitywny system okablowania, który mógł zająć miejsce sznurowadła buta. Nie był to jednak koniec jej problemów.

 

Minęły dwa lata zanim Beers miała pełnowymiarowy prototyp, który mogła pokazać Parkerowi i Hatfieldowi. Czuła jednak, że nie wszystko jest w nim rozwiązane tak, jak powinno. Z jednej strony trampki były ogromne, sztywne i w zasadzie nieubieralne. Wyglądały zupełnie jak w kreskówce, jakby ktoś patrzył na „Powrót do przyszłości II” i narysował Nike Mags z pamięci. Po drugie, trzeba było je na stałe podłączyć do gniazdka, a ze względu na wielkość i masę silnika – buty były ponadto ciężkie i głośne.

– Wyglądało to tak, jakby noszący je był w gabinecie stomatologicznym– wspomina Beers. – Dodatkowo zawiązywały się ... bardzo powoli. I rozwiązywały się ... bardzo powoli. Ale przynajmniej w ogóle działały.

 

Kolejne 5 lat upłynęło na tworzeniu prototypów. Jednak dopiero fala realnego postępu technologicznego spowodowała, że stworzenie mechanizmu autosznurowania stało się możliwe. Szybki, lekki mikrosilnik, który okazał się znacznie bardziej wytrzymały niż początkowo zakładał jego producent, powstał pod koniec 2013 roku. Wówczas Beers i jej zespół stworzyli system okablowania buta i poprawili przekładnię wewnątrz silnika. Buty wymagały ładowania, które trwało około dwa tygodnie. Kable, które zawiązywały i luzowały sznurowadła butów, zostały stworzone z żyłki do łowienia ryb – najmocniejszej i dającej najmniejsze tarcie.

Po latach powolnych postępów Beers stawała się umiarkowaną optymistką, a nastrój Hatfielda stawał się podniosły. W lutym 2014 roku, podczas weekendowej uroczystości Nike NBA All-Star, ogłosił on dziennikarzom, że spółka będzie mieć autosznurowane obuwie w przyszłym roku. Informacja ta szybko stała się najgorętsza wiadomością sezonu i trafiła na czołówki gazet. Jednak Beers była zaskoczona – projekt był jeszcze w trakcie realizacji i nic nie wskazywało na to, że trampki będą gotowe w ciągu roku.

 

Słowo jednak się rzekło, dlatego do „kuchni” przeniesionych zostało dodatkowych sześciu inżynierów, którzy przez sześć tygodni dzień po dniu 12 – 13 godzin na dobę pracowali nad dwoma kluczowymi elementami konstrukcyjnymi. W końcu dotarli do mety. Wtedy to Hatfield wrócił do szkicownika, a w jego głowie oraz na kartce pojawiły się męskie i żeńskie roboty z filmów Pixar. Luźne wyobrażenia zaczęły nabierać kształtu i przybrały postać, jaką znamy dziś. Designerski but HyperAdapt jest czarny, biały lub szary. Ma opaski nylonowe, które go opinają i są wizualnym wskaźnikiem tego, jak bardzo napięty lub luźny jest but. Na bokach gra plejada niebiesko-zielonych pikseli skupionych nad kablami. Jest również niebieski okrąg wszczepiony w podeszwie środkowej, zainspirowany żeńskim robotem z filmu Wall-E, który zapala się na chwilę podczas włączania silnika sznurowania.

 

Wciąż było sporo do zrobienia, a czas uciekał. Podstawowe zadanie HyperAdapt to ochrona stóp sportowców, dzięki której mogliby oni lepiej się czuć i skuteczniej grać. Dlatego z pomocą centrum badawczego Nike Sports Research, które zbiera dane i mierzy wydajność ludzkiego ciała, Beers przekazała prototypy HyperAdapt do rutynowych treningów, aby założone efekty skonfrontować z doświadczeniami trenujących. Biegacze i zawodnicy koszykówki nosili buty i przekazywali informacje o tym, jak ich stopy czuły się w trakcie treningu i po nim. Z nowych danych wynikało, że jeżeli sznurowadła zaciskały się mniej na palcach a bardziej na grzbietach stóp, sportowcy zgłaszali większe poczucie komfortu mimo intensywnych treningów. Beers wyciągnęła wnioski. Sześć miesięcy później w panelu oceniającym „kuchni” przedstawiła nowy prototyp HyperAdapt.

Czytaj dalej