Kiedy nie przemawia w Hadze, w Nowym Delhi lub nie pracuje nad kolejnym poziomem do czarnego pasa w Shaolin Kung-fu, ekspert Paul Ruben po prostu odrabia pracę domową. To jednak nic dziwnego. Ma zaledwie 11 lat.

Czym skorupka za młodu nasiąknie...

Zdystansowany i skromny, zamyślony chłopak z wyrazistymi oczami wyglądałby jak każdy, inny nastolatek, gdyby nie jego zainteresowanie cyberprzestępczością. Paul zetknął się z nią już wieku ośmiu lat, dzięki swemu ojcu – Mano – który pracuje właśnie w tej dziedzinie.

Od małego słuchał opowiadań ojca, z których nauczyły się podstaw zapobiegania niebezpieczeństwa w sieci, a gdy zaczął okazywać się pomocny, rodzice uznali, że może mieć prawdziwy talent.

Jego zetkniecie z praktyką stosowania aplikacji komputerowych, o których wcześniej tylko rozmawiał, nastąpiło szybciej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Mając zaledwie 9 lat Paul włamał się do smartfona, tworząc fałszywą aplikację, która wyglądała jak gra, ale pozwalała na pełny dostęp do urządzenia.

Pierwsze chwile sławy

Nastolatek znalazł się w centrum uwagi i zaczął być zapraszany w charakterze eksperta na konferencje związane z bezpieczeństwem używania aplikacji komputerowych na całym świecie. Wtedy postanowił włamać się do swojej niepozornie wyglądającego misia z wbudowanym systemem nagrywania głosu.

Zgodnie z ideą zabawki, rodzice mogą na swoim smartfonie nagrać wiadomość dla swojego dziecka, a następnie przesłać ją do dziecka przez maskotkę. Po tym, jak usłyszy ono informację, może nagrać odpowiedź i przesłać ją na telefon mamy lub taty.

Brzmi niewinnie? Być może, ale w umyśle Paula stanowiło ryzyko niechcianej inwazji w tak zwanym inteligentnym domu. Co ciekawe, problem, na który zwrócił uwagę młody ekspert, wywołał głosne rozmowy o bezpieczeństwie w sieci przedmiotów. Jak podkreśla Alex Balagan, główny analityk ds. bezpieczeństwa, potrzeba coraz lepszych rozwiązań, które w jak największym stopniu zabezpieczą codzienność nowoczesnych rodzin.

Po pierwsze – edukacja

Choć nie jest to jeszcze powód do paniki, nastolatek chce informować i edukować zarówno dzieci, jak i dorosłych, o ryzyku związanym z takimi właśnie sytuacjami. Dąży do szerzenia świadomości, że nawet proste urządzenia mają znaczenie w powstającym obszarze internetu rzeczy. Dlatego założył firmę o nazwie CyberShaolin, która wykorzystuje symbolikę Kung-u do trenowania dzieci w wiedzy o podstawach cyberprzestępczości. Nowi uczniowie zaczynają z białym pasem, ale przechodząc przez kolejne poziomy zaawansowania mogą dojść do czarnego pasa i poziomu wtajemniczenia.

Jak twierdzi Paul, deweloperzy i użytkownicy powinni mieć bardziej przewidujące podejście do kwestii bezpieczeństwa swojego domu. Powinni wszystkie urządzenia – telefony, komputery, telewizory, a nawet zabawkę – traktować w tak samo ostrożny sposób, przewidując, że mogą zostać poddane nieuczciwym działaniom w sieci. Na przykład urządzenia typu Bitdefender’s BOX mogą monitorować dom czy firmę w celach nielegalnego pobierania danych.

Ponadto Paul dużo podróżuje i ma jasną wizje przyszłości.

– Chcę wykorzystać moje umiejętności cybernetyczne dla dobra ludzkości. Chciałbym być biznesmenem w ciągu dnia, a cyberbezpieczeństwem zajmować się w nocy. Chciałbym również w dalszym ciągu ćwiczyć – zdradza młody specjalista. – Ale najpierw muszę skończyć szóstą klasę – dodaje.

Jak uważacie, czy młody geniusz ma możliwość poprawić poziom światowego cyberbezpieczeństwa?