Ilość ładowarek do samochodów elektrycznych do 2022 roku wzrośnie dziesięciokrotnie. W związku ze wzrostem liczby elektrycznych pojazdów do miliona sztuk, zapotrzebowanie na stacje ładowania stało się palącą potrzebą i okazją do inwestycji deweloperskich.

Konieczność wynikająca z wyobraźni

– Pokazując autonomiczny samochód Tesla zdobyła wyobraźnię kierowców, którzy chcą dokonać pełnej transformacji swoich pojazdów – mówi Mareca Hatler, dyrektor ds. Badań ON World, zajmująca się badaniem rynku w tym segmencie. – To zjawisko przypomina zwrot jakiego dokonał iPhone firmy Apple w mobilnej branży komunikacyjnej. Teraz Tesla, Google, Apple oraz inni inwestują miliardy w uczenie się od podstaw pojazdów elektrycznych, które całkowicie zrewolucjonizują nasze systemy transportowe – ocenia.

 

Chociaż 80% ładowania jest dokonywane w domu, jego dostępność w miejscach publicznych jest niezbędną koniecznością numer jeden dla konsumentów podczas jazdy po mieście. Badania ON World przeprowadzone na świecie w 2017 roku wykazały, że ponad połowa chętnych do zakupu elektrycznego pojazdu obawia się dostępności publicznych stacji ładowania.

Publiczny czy prywatny?

Rynek stacji ładowania dla osób prywatnych będzie stanowił trzy czwarte zainstalowanych jednostek w ciągu najbliższych pięciu lat, ale większość przychodów będą generować segmenty publiczne i zakłady pracy. W Ameryce Północnej w ubiegłym roku instalacje w biurowcach wzrosły o 77% w porównaniu z 65% we wszystkich pozostałych połączonych segmentach rynku. W ciągu najbliższych pięciu lat największe zapotrzebowanie pojawi się w miejscach pracy, flotach, siedzibach rządowych i szpitalach.

 

W 2022 roku w Ameryce Północnej będzie zainstalowanych 1 milion złączy EVSE. Ilość ładowarek w miejscach prywatnych – jak domy jednorodzinne czy budynki wielorodzinne – wzrośnie o 955%. To przyrost prawie dwa razy większy niż w miejscach publicznych, takich jak centra handlowe, przystanki, restauracje, hotele czy sklepy spożywcze.