Chociaż już obecnie żyjemy wśród wielu maszyn, które myją nasze naczynia, piorą ubrania, suszą włosy i wykonują o wiele czynności, ułatwiając nam życie, roboty ciągle wydają nam się odległą przyszłością. Jednak czy nie jest tak, że przyzwyczajeni do istniejącej rzeczywistości, po prostu nie dostrzegamy zmian?

Technologiczna codzienność

Jednym z przykładów innowacji jest robot o wdzięcznej nazwie TUG. Choć nie dokonuje on skomplikowanych obliczeń ani nie zna się na filozofii, jest pionierem w ważnym dla nas obszarze – w wielu krajach na świecie pomaga lekarzom i pielęgniarkom w opiece nad pacjentami, dostarczając im samodzielnie posiłki oraz leki.

TUG nie jest wizualnie podobny do człowieka – tak naprawdę to samochód na kółkach. Porusza się jak autorobot, używając laserów do wykrywania i omijania przeszkód. Dzięki nim obserwuje rzeczywistość w taki sam sposób, jak programy samochodów samojezdnych Uber i Google Waymo.

Odbijając laser od otoczenia, TUG buduje bardzo szczegółową trójwymiarową mapę, która jest uzupełniana przez tradycyjną mapę szpitala. Zaczyna się więc od znanego punktu i wykorzystuje geometrię do odpowiedniego ustawienia się, kiedy przechodzi przez korytarze. Co więcej, może nawet przywoływać windy, aby dostać się na inne piętra.

Na pomoc pomocy

Czasami zdarza się, że TUG utknie i potrzebuje ludzkiej pomocy, na przykład kiedy wózek zablokuje mu nogę. Jednak biorąc pod uwagę, że to początki tej technologii, jest wyjątkowo sprawny i porusza się po świecie ludzi z ogromną łatwością.

Nie jest to jednak jednoznaczne z tym, iż ludzie czują się tak samo swobodnie w jego towarzystwie. Administratorzy szpitali cały czas zastanawiają się, czy mogą zaufać robotowi współpracującemu z lekarzami i pielęgniarkami.

Aby tak się stało, wszystko robią na pewno technicy z Aethon, spółki w Pitsburgu, która produkuje roboty. Za każdym razem, kiedy w pobliżu nie ma człowieka, zdalnie pokonują przeszkody, pojawiające się na drodze TUG-a. W ten sposób chcą, by klienci czuli się komfortowo wiedząc, że robot powstał w systemie, w którym można nad nim czuwać.

Początki nowej przyjaźni?

Kontakty z TUG-iem stawiają fascynujące pytania o granice interakcji człowiek – robot. Wymaga ona zarówno przystosowanie maszyn do nas ludzi, jak i dostosowania się ludzi do maszyn. Trzeba przecież przyjść im z pomocą, gdy utkną lub się przewrócą.

To nowy rodzaj więzi, swoista podróż psychologiczna dla nas ludzi. Choć antropomorfizujemy maszyny i nie mamy problemu z odczuwaniem sympatii do urządzenia, które samo chodzi, przywołuje windy i rozdaje lekarstwa, jednocześnie odczuwamy obawy, że jego kompetencje sprawią, iż ujawnią się nasze braki.

TUG krąży po coraz większej liczbie szpitali, trafia również do hoteli, gdzie realizuje dostawy do pokoi. Drugie z zadań wydaje się łatwiejsze, ponieważ dopuszcza niewiele sytuacji awaryjnych, które komplikują operacje maszyny. Jednak każde nowe środowisko będzie miało swoje własne wyzwania.

Jednak nie tylko TUG podbija świat. Autonomiczne maszyny w coraz większym stopniu infiltrują nasze życie. Mamy już na co dzień do czynienia z robotami towarzyszącymi czy pomagającymi wykonywać naszą pracę. Poradzenie sobie z nimi oznacza pogodzenie się z nowym rodzajem związku, jaki ludzie będą tworzyć z tym, co jest w gruncie rzeczy nowym, wymyślonym przez nas gatunkiem.