Nasz świat jest pełen wody – w ogromnych ilościach spływa ona do toalet i wypływa z kranów. Jednak w wielu miejscach jest ona coraz trudniejsza do zdobycia. Czy to pierwsze zwiastuny katastrofy?

Globalne temperatury rosną, a susze stają się coraz dotkliwsze – dlatego w nadchodzących dziesięcioleciach być może będziemy musieli walczyć o zaopatrzenie w wodę dla mieszkańców i przedsiębiorstw. Nawet w bardziej mokrych regionach, takich jak nawiedzane silnymi burzami i opadami wybrzeże Zatoki Perskiej, większość wody wpływa z powrotem do morza, pozostawiając po sobie suchą ścieżkę zniszczenia. Skąd więc będziemy brać wodę, gdy źródełko wyschnie?

Jedną z odpowiedzi może być produkt NBD Nanotechnologies z siedzibą w Bostonie. Już sama nazwa firmy – Namib Beetle Design – nawiązuje do owada, który wychwytuje wilgoć z otaczającej mgły. Hydrolubny jest też produkt, który oferuje – powłoki pokrywające powierzchnie plastikowe i metalowe, pozwalające wyciągać wodę z powietrza.


Alternatywą jest wynalazek przedsiębiorstwa Zero Mass Water z siedzibą w Scottsdale, w Arizonie – wychwytujące parę wodną z powietrza hydropanele. Membrany hydrofilowe zatrzymują parę wodną z powietrza, które jest nadmuchiwane przez wentylator zasilany energią słoneczną. Woda zamieniona w parę wodną opada i przepływa przez szereg mineralnych nabojów, które uzdatniają ją do picia. Ponieważ ilość pary wodnej w powietrzu zmienia się cały czas, panele łączą się z kwaterą główną w Scottsdale za pośrednictwem sieci, a pracownicy Zero Mass Water dostosowują algorytmy predykcyjne, przeliczając prędkość wentylatorów i maksymalizując efektywność energetyczną. Już jeden spośród powstałych 2000 może wytwarzać do pięciu litrów dziennie, a dwa – ilość wystarczającą do codziennego picia i gotowania w domu. Teoretycznie za pomocą takich paneli można „produkować” wodę nawet na pustyni.