Ludzie generują ponad 300 milionów ton plastiku rocznie – to ilość równa łącznej masie ciała całej globalnej dorosłej populacji ludzkiej. Prawie połowa tworzyw sztucznych zanim zostanie wyrzucona, jest użyta tylko raz. W postaci śmieci plastik przebywa długą, niejednorodną drogę, a w końcu trafia do oceanu. Nic więc dziwnego, że zgodnie z najnowszymi przewidywaniami badaczy oceanu, do 2050 roku każdy z ptaków morskich na świecie będzie miał w żołądku jakiś element tworzywa sztucznego.

 

Do oceanów dostaje się około 8 milionów ton plastiku rocznie. Łącznie daje to równowartość pełnego plastiku samochodu ciężarowego, który trafiła do wód oceanicznych w każdej minucie. Takie zaniedbanie powoduje, że ludzie, którzy spożywają przeciętne ilości owoców morza, w ciągu roku zjadają wraz z nimi ok. 11 tysięcy cząstek plastiku. To jednak nie wszystko. Jak określono w raporcie opublikowanym podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, do 2050 roku w oceanach może być więcej plastiku niż ryb.

 

Doktor Debora Iglesias-Rodriguez z National Oceanography Centre na Britain University w Southampton jest bardzo zaniepokojona obojętnością opinii publicznej na tak trudną sytuację.

– Zanieczyszczenie mórz jest wielkim problemem – przekonywała Iglesias-Rodriquez. – Ma potencjalnie ogromny wpływ na ekosystemy, od organizmów jednokomórkowych aż do dużych drapieżników. Może przynieść negatywne konsekwencje społeczne na różnych poziomach, także w zakresie turystyki, dostępności pokarmu i gospodarki.

 

W społeczeństwie funkcjonuje twierdzenie, że oceany mają nieograniczoną pojemność. Nie jest to prawda, ale nawet gdyby założyć, że tak jest, nie ich objętość jest najistotniejsza kwestią. Znacznie poważniejszym zagrożeniem są nanocząsteczki plastiku, które wpływają na życie zwierząt morskich, zaburzają płodność ryb oraz stwarzają niebezpieczeństwo dla ich zdrowia. To z kolei wpływa na bezpieczeństwo żywnościowe wszystkich organizmów, którzy korzystają z zasobów mórz. Niewątpliwie są wśród nich również ludzie.

Czytaj dalej