Samochody na napędy alternatywne, szczególnie napędzane energią elektryczną, budzą od lat ogromne emocje. Wielu z nas zastanawia się, jaka jest przyszłość ekologicznej motoryzacji. Zanim przedstawimy obecny stan rozwoju tego segmentu transportu i możliwości z nim związanych, przyjrzyjmy się rozwojowi tej technologii.

Spojrzenie w przeszłość

Mogłoby się wydawać, że historia samochodów napędzanych elektrycznością to czasy współczesne. Nic bardziej mylnego. Samochody z silnikami elektrycznymi – a przynajmniej ich pierwsze egzemplarze – pojawiły się wcześniej niż tradycyjne, spalinowe maszyny.

Przyjmuje się, że pierwszy napędzany prądem elektrycznym powóz powstał w końcu XIX wieku. Skonstruował go szkocki przedsiębiorca Robert Anderson. Ładowały go jednorazowe ogniwa, które po wykorzystaniu były bezużyteczne. Niemniej był to jeden z wynalazków, który pozwolił na dalszy rozwój motoryzacji.

W 1871 roku wynaleziono pierwszy silnik elektryczny, napędzany prądem stałym. Tuż po jego odkryciu nastąpiły pierwsze rekordy prędkości – w 1899 roku wyścigowy bolid napędzany prądem elektrycznym po raz pierwszy złamał barierę prędkości 100 km/h.

W XIX w. samochody elektryczne miały nabywców głównie wśród zamożnych mieszkańców miast, w tym w dużej części kobiet. Ciche, czyste, nie wymagające wysiłku przy rozruchu, cieszyły się znaczącą popularnością. Trend ten osłabł dopiero w XX wieku, kiedy nastąpił rozwój silników spalinowych. Liczne udogodnienia spowodowały, że nawet dla najbardziej zamożnych klientów samochody spalinowe stały się bardzo ciekawą alternatywą. I tak motoryzacja elektryczna ze zmiennym zainteresowaniem klientów wkroczyła w wiek XXI.

Rzut oka w przyszłość

Istota samochodu elektrycznego zasadza się na tym, że jest to samochód, który energię do napędzania samochodu gromadzi w bateriach lub seriach baterii. Tyle definicja, ale dlaczego tak naprawdę samochody z silnikami elektrycznymi cieszą się takim rozgłosem, budzą tyle emocji i poruszają ludzką wyobraźnię?

Jest wiele argumentów za i przeciw wykorzystaniu samochodów elektrycznych. Mają lepsze przyśpieszenie, ale mogą bez doładowania przejechać krótszy dystans. Wprawdzie nie zanieczyszczają powietrza, ale wymagają dłuższego ładowania. Niemniej rozwój elektrycznej motoryzacji to zgodnie z wieloma przewidywaniami rewolucja większa niż wynalezienie smartfona.

Prognozuje się, że do 2020 roku na świecie ma jeździć ponad 10 mln samochodów elektrycznych. Oznacza to, że będą stanowić 1/3 sprzedaży na rynkach już rozwiniętych i 1/5 na rynkach dopiero kształtujących się. W Polsce w 2015 roku sprzedano 400 tego typu samochodów, a w roku 2016 przewiduje się 50% wzrost zbycia.

Powody zakupu eco samochodów są różne. Wiele zmian dokonywanych przez rządy państw motywowanych jest poprawą jakości powietrza i zmniejszeniu emisji trujących związków do atmosfery. Przeciętni użytkownicy kierują się jednak innymi pobudkami . Często jest to moda, wysokie ceny ropy, otrzymywane od państwa bonusy podatkowe, bezpłatne parkowanie, darmowe ładowanie pojazdu, zdecydowane zwiększenie dotychczasowych parametrów pojazdów oraz mniejsze koszty utrzymania floty dla firm. Według analiz Frost & Sullivan – firmy badawczej z Wielkiej Brytanii –sprzedaż dotyczy głównie rynków Europy i Azji (Chin).

Obszary i liczby wciąż mają jednak rosnąć i rozszerzać się. Budząca dotąd wątpliwości ekologiczność samochodów napędzanych energią elektryczną, które wymagają przecież zasilania elektrycznego, a więc pozyskanego ze spalania paliw kopalnych, również mają być stopniowo eliminowane. Wszystkie państwa, które chcą sobie zapewnić wysoki poziom bezpieczeństwa energetycznego, muszą bowiem zwiększać ilość energii ze źródeł odnawialnych. Oznacza to więcej paneli fotowoltaicznych i pozyskiwanie energii w sposób jednoznacznie przyjazny dla środowiska.

Impuls do rozwoju

Europa naciska na rozwój nowych technologii, wprowadzając różne zachęty do zakupu i używania eco samochodów. Oto najciekawsze z nich, wybrane w krajach naszych kontynentalnych sąsiadów:


  •  roczne premie dla właścicieli,

  •  dotacje do zakupu samochodów elektrycznych,

  •  dostęp do sieci stacji ładowania na terenie całego kraju,

  •  odliczenia od podatku w przypadku budowy publicznie dostępnej stacji ładowania,

  •  zwolnienia z opłat za parkowanie w centrum miasta,

  •  zwolnienia z podatku drogowego służbowych samochodów elektrycznych i hybrydowych,

  •  preferencyjne stawki podatku od wykorzystania służbowych samochodów niskoemisyjnych do celów prywatnych,

  •  ulgi na zakup elektrycznych samochodów z przeznaczeniem na taksówki,

  •  możliwość darmowego wypożyczenia samochodu benzynowego na czas urlopu (ukłon w kierunku posiadaczy samochodów elektrycznych o małym zasięgu).

W Polsce przywileje i zachęty do zakupu tego typu samochodów są niewielkie i stosuje je tylko kilka dużych miast, które oferują strefy bezpłatnego parkowania, bezpłatne ładowanie, dopłaty do parkowania w określonych miejscach czy też możliwość wjazdu do stref śródmiejskich. To niewiele w porównaniu z innymi krajami, jednak – jak przewidywał na konferencji „W kierunku elektromobilności” minister energii Krzysztof Tchórzewski – wystarczy, aby stworzyć szanse na milion samochodów elektrycznych w Polsce już za 10 lat.

Jednakże aby rozwój produkcji i wykorzystania aut napędzanych energią elektryczną postępował szybko, konieczne jest spełnienie kilku warunków:

1. odległość pokonywana przez samochód na jednym naładowaniu musi być zbliżona do odległości w samochodach z napędem konwencjonalnym,

2. świadomość ekologiczna społeczeństw musi wzrosnąć,

3. musi być możliwość naładowania baterii,

4. muszą działać zachęty rządów państw, aby zwiększyć zainteresowanie tego typu motoryzacją.

Jak szybko będzie się rozwijała technologia silników elektrycznych tak naprawdę nie wiadomo, ale przewidywania są bardzo śmiałe i wydaje się, że mogą okazać się rzeczywistością.