Kontrowersje wzbudził widok urzędników miejskich paradujących z wypiekami po korytarzach magistratu

Kiedy burmistrz Zakopanego wpadł na pomysł, by do miejscowego urzędu miasta sprowadzić szklane drzwi, niejeden z górali niedwuznacznie pukał się w głowę. Przeźroczyste drzwi miały mobilizować urzędników do pracy, skutecznego przyjmowania mieszkańców i bezzwłocznego załatwiania spraw. Jak się okazuje, pomysł ten być może powinien skopiować włodarz sąsiedniego Nowego Targu.

Burmistrzowi stolicy Podhala na poziom dyscypliny podległych pracowników zwróciła uwagę radna Bogusława Korwin.

– W ciągu jednego dnia musiałam dwukrotnie udać się do urzędu celem załatwienia spraw służbowych. Około godziny dziewiątej na jednym z korytarzy zobaczyłam panie spacerujące z talerzykami z ciastem – relacjonuje radna. – Pomyślałam, no cóż, jakaś impreza imieninowa lub inna. Jednakże, gdy po raz drugi około godziny piętnastej zobaczyłam ten sam widok, to szczerze mówiąc bardzo mnie to poruszyło.

Postanowiła więc pokusić się o małą kalkulację. Jak wyliczyła radna Korwin, w nowotarskim urzędzie zatrudnionych jest 125 pracowników, a dni pracy w roku 2015 było 252. Tak więc, statystycznie licząc, co drugi dzień ktoś ma imieniny.

– Nie licząc innych uroczystości - zaznacza reprezentantka mieszkańców miasta. – Uważam, że imprezy tego typu powinny zostać przeniesione na grunt prywatny a nie urzędowy. Nie rozumiem, dlaczego my wszyscy mamy finansować wynagrodzenia urzędników za czas, gdy zajmują się oni całkiem innymi i to na pewno nie urzędniczymi sprawami.

Dodała, że władze urzędów różnego szczebla nie zezwalają na uprawianie "prywaty" w miejscu, gdzie przede wszystkim ma zostać dobrze obsłużony mieszkaniec i jego sprawy. Zasugerowała również, że być może burmistrz chce zachować familijne stosunki z pracownikami, ale...

– Czy miasto i nas wszystkich na to stać? – pyta radna.

Wywołany do tablicy Grzegorz Watycha, od roku piastujący stanowisko burmistrza Nowego Targu, zaznacza, że jako osoba odpowiedzialna za organizację procesu pracy w urzędzie miasta nie stwierdził do tej pory nadużyć pracowników w przytoczonej sprawie.

– W urzędzie od dawna nie ma mowy o organizowaniu imprez imieninowych czy urodzinowych – zapewnia.

I informuje, że do opisanej sytuacji z talerzykami i ciasteczkami na korytarzach nie może się odnieść, ż z sprawa została zgłoszona po pewnym czasie od zaistnienia kontrowersyjnego zdarzenia.

– Nie mam możliwości zweryfikowania tej informacji z uwagi na brak wskazania konkretnego czasu i osób uczestniczących w tym zdarzeniu – wyjaśnia Watycha. – Zapewniam, że sygnał, który otrzymałem, będzie sprawdzany i nieprawidłowości, jeśli takie tylko stwierdzę, będą eliminowane.

Prosi także, by w sytuacjach sugerujących ewentualne łamanie dyscypliny pracy w nowotarskim magistracie niezwłocznie kontaktować się z sekretarz miasta.