Nastąpiła kumulacja podziemnych zagrożeń

 

Akcja ratunkowa w kopalni Zofiówka w Jastrzębiu-Zdroju trwa siódmy dzień. Prowadzona jest w bardzo trudnych warunkach, na wysokości 900 m w głąb. To właśnie tam uwięzieni pod ziemią są trzej górnicy, o których życie toczy się walka.

– Ratownicy koncentrują wysiłki we wschodniej części zniszczonego chodnika. Po wstrząsie napływająca woda utworzyła w jego najniższym odcinku sięgające stropu rozlewisko, za którym powinni być poszukiwani górnicy – dochodzą stamtąd sygnały z nadajników w ich lampach – podsumował w czwartek prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej Daniel Ozon.

Ratownikom udało się wykonać odwiert o długości 100 m do miejsca, w którym mogą znajdować się uwięzieni pod ziemią górnicy. Przez odwiert opuszczone będą żywność i telefon.

– W tym momencie ratownicy opuszczają przewód z urządzeniem łączności odbiorczo-nadawczym (Przenośny Telefon Ratowniczy) oraz pakiet żywnościowy – poinformował Tomasz Siemieniec z Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

Wciąż trwa wypompowywanie z rozlewiska wody, która blokuje poszukiwania uwięzionych pod ziemią górników. Na miejscu wciąż znajdują się nurkowie z KGHM, którzy nie mogą przystąpić do akcji ratunkowej z powodu zbyt ciasnych przesmyków w zapadniętym chodniku. Niemożliwe jest też użyć dronów, które dostarczyli do kopalni Zofiówka żołnierze Marynarki Wojennej, ponieważ w zbiorniku wciąż jest wysokie stężenie metanu.

Jak zapewniają eksperci górniczy, trwająca od soboty akcja ratunkowa w kopalni Zofiówka to najtrudniejsze wyzwanie w polskim górnictwie w ostatnich dziesięcioleciach. Jest to efekt kumulacji podziemnych zagrożeń.

– W swojej 37-letniej pracy w górnictwie, w tym 21 lat w ratownictwie górniczym, uczestniczyłem i obserwowałem wiele akcji. Nie mam żadnych wątpliwości, że ta w kopalni Zofiówka należy do najtrudniejszych, z wielu powodów – powiedział dr inż. Piotr Buchwald, prezes Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego (CSRG) w Bytomiu.

Akcja ratunkowa jest trudna z powodu wielkiej skali zniszczeń, a także zagrożenia metanowego i temperaturowego. Pracę ratownikom utrudnia również zalewisko wodne.

– Wstrząs spowodował wypiętrzenie spągu. Mówiąc obrazowo, spód chodnika został wyrzucony do góry, miażdżąc wszystko, co znajdowało się w tym chodniku: taśmociągi, maszyny, infrastrukturę. W tak zniszczonym wyrobisku pozostały prześwity miejscami jedynie na 40–60 cm; w takie szczeliny wchodzą ratownicy – ocenia Buchwald.

Mimo utrudnień uczestniczący w akcji ratunkowej funkcjonariusze idą po żywych, z nadzieją na odnalezienie górników.

– Nadzieja umiera ostatnia – powtarzają, przywołując przykłady górników, którzy przeżyli pod ziemią nawet tydzień.

Źródło: