Eksplozja z 1995 roku może być związana z aktami Wałęsy

21 lat temu w bloku przy ulicy Wojska Polskiego w Gdańsku doszło do wybuchu gazu. Zginęło 20 osób. Odpowiedzialnością obarczono jednego z mieszkańców, który również tamtego dnia stracił życie. Historyk Sławomir Cenckiewicz ma jednak inną teorię na ten temat. Podzielił się nią na Facebooku.

Cenckiewicz pisze, że eksplozja mogła być operacją Urzędu Ochrony Państwa, a 20 ofiar to „niezamierzony wypadek przy pracy”. Historyk wspomina rozmowę z byłym agentem SB, który tłumaczył, że w zawalonym bloku mieszkał pułkownik Adam Hodysz, podejrzewany o przetrzymywanie kopii dokumentów agenturalnych Lecha Wałęsy.

Funkcjonariusze UOP związani z Wałęsą mieli upozorować wybuch gazu, żeby ewakuować wszystkich mieszkańców i wejść do mieszkania Hodysza po akta. Przesadzili, budynek się zawalił i zginęli ludzie.

Dowodem na prawdziwość tej wersji wydarzeń może być wniosek sądowy z 2005 roku, znaleziony przez Sławomira Cenckiewicza, a dotyczący sprawy Zbigniewa Grzegorowskiego – zdaniem historyka: „zaufanego SB-eka Wałęsy, zamieszanego w proces wyparowywania akt obciążających Wałęsę'”. Wniosek ten dotyczy dokumentów „znalezionych w mieszkaniu Hodysza w czasie tragedii bloku przy ulicy Wojska Polskiego”.