Resort sprawiedliwości podziela oświadczenie asesorów

 

Decyzja KRS ws. asesorów jest skandaliczna, pokazuje, że wymiar sprawiedliwości wymaga daleko idącej reformy, a Rada w tym kształcie jest zupełnie niereformowalna. Apelujemy do Sądu Najwyższego o sprawiedliwe rozstrzygnięcie sporu – powiedział wiceminister sprawiedliwości Michał Woś.

W poniedziałek KRS postanowiła nie powoływać 265 asesorów, którzy we wrześniu br. odebrali akty mianowania od ministra sprawiedliwości na czas nieokreślony. Uzasadniła swą decyzję brakami formalnymi – m.in. brakiem zaświadczeń lekarskich i psychologicznych. W ocenie asesorów, przewodniczący KRS powinien był wezwać danego kandydata do uzupełnienia braku, co nie nastąpiło. W oświadczeniu podali, że zgodnie z prawem zaświadczenia lekarskie mieli złożyć jedynie asystenci i referendarze, którzy zdali egzamin sędziowski, a nie ukończyli aplikacji sędziowskiej.

Woś w czwartek w TVP Info powiedział, że resort sprawiedliwości podziela to oświadczenie asesorów.

"Decyzja KRS nie miała żadnych podstaw prawnych (...) wszelkie wymogi formalne zostały dopełnione zarówno przez Krajową Szkołę Sądownictwa i Prokuratury, jak i ministerstwo. Wszystkie dokumenty zostały przedstawione" – podkreślił Woś.

"Każdy z aplikantów przedstawił zaświadczenie rozpoczynając aplikację sędziowską, że jest zdolny do pełnienia urzędu sędziego (...). Ustawodawca świadomie chciał doprowadzić do sytuacji, w której raz jeden taki aplikant legitymuje się tym zaświadczeniem i jest domniemanie tego, że taka osoba jest zdrowa, jest zdolna do pełnienia czynności sędziego" – dodał wiceminister.

Ocenił, że decyzja KRS jest "skandaliczna, łamiąca kariery tak naprawdę 265 młodym, wybitnie wykształconym osobom". "My oceniamy decyzję KRS jako skandaliczną, jako taką, która pokazuje, że wymiar sprawiedliwości wymaga szybkiej reformy, daleko idącej i, że sama KRS w tym kształcie jest zupełnie niereformowalna" – powiedział Woś.

Zaznaczył, że teraz "piłka jest po stronie Sądu Najwyższego", ponieważ od sprzeciwu KRS przysługuje odwołanie, które rozpatruje właśnie SN.

"Nam pozostaje apelować o to, żeby rzeczywiście sprawiedliwie SN rozstrzygnął, bo tutaj szerokie argumentacje prawne zarówno po stronie ministerstwa, jaki i sami asesorzy w swoim oświadczeniu przedstawili, że KRS zupełnie myli się i do tego manipuluje w tym, co podaje do wiadomości publicznej" – stwierdził Woś.

Rzecznik SN sędzia Michał Laskowski powiedział PAP, że dotychczas Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych SN rozpatrywała odwołania od uchwał KRS w terminie od miesiąca do dwóch; wpływało ich 30-50 rocznie.

Przyznał, że gdyby odwołania złożyli wszyscy asesorowie, których dotyczy decyzja KRS, termin musiałby ulec wydłużeniu, choć mogłyby być one załatwiane w trybie nadzwyczajnym. Zwrócił uwagę, że z doniesień medialnych wynika, iż odwołania badane przez SN mogłyby być częściowo powtarzalne, co z kolei wpłynęłoby na tempo ich rozpatrywania.

Zdaniem Wosia decyzja KRS jest krzywdząca. "(Asesorzy) zostali tak naprawdę decyzją KRS wykorzystani na użytek jakiegoś takiego sporu z ministerstwem, tak to interpretujemy" – powiedział.

Zaznaczył, że "KRS znalazła kilka przypadków wątpliwej natury prawnej, wrzuciła 265 osób do jednego worka i wobec każdego wyraziła sprzeciw". "Tak nie powinien działać konstytucyjny organ" – powiedział wiceminister sprawiedliwości.

Źródło: