Ma zeznawać w procesie Tomasza Arabskiego

 

Donald Tusk, były premier, obecnie przewodniczący Rady Europejskiej, o godz. 10.00 stawił się w Sądzie Okręgowym w Warszawie, by zeznawać jako świadek w procesie dotyczącym organizacji wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu, którym zarzuty usłyszeli były szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Tomasz Arabski oraz czterech innych urzędników.

– Nie o nastrój chodzi, tylko ważne sprawy – skomentował rano wydarzenia dzisiejszego dnia do dziennikarzy, kiedy rano wybierał się do stolicy.

Proces toczy się od marca 2016 roku, kiedy to do sądu wniesiono prywatny akt oskarżenia w imieniu bliskich kilkunastu ofiar katastrofy, w tym Anny Walentynowicz, Janusza Kochanowskiego, Andrzeja Przewoźnika, Władysława Stasiaka, Sławomira Skrzypka i Zbigniewa Wassermanna. Sprawa dotyczy niedopełnienia obowiązków funkcjonariusza publicznego, które – zgodnie z art. 231 Kodeksu karnego – zagrożone jest karą do 3 lat więzienia. Tomasz Arabski i pozostali urzędnicy mieli zaniechać ustalenia stanu lotniska w Smoleńsku, co miało mieć „istotne znaczenie dla bezpieczeństwa lotu i zakresu obowiązków służb”. Były szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów i twierdzi, że jest niewinny, wskazując jako organizatora wyjazdu prezydenta do Katynia Kancelarię Prezydenta.

O wezwaniu na świadka Donalda Tuska zadecydował sąd we wrześniu 2017 roku, kiedy uznano, że w protokole zeznań z prokuratury występują „rozbieżności w zeznaniach”.

– Sąd wzywa mnie na świadka w sprawie, więc tak jak każdy obywatel i ja mam ten obowiązek. Żadnej sensacji – komentował decyzję Donald Tusk.

– Nie planowałem, i prezydent Kaczyński też nie planował, wspólnej wizyty prezydenta i premiera w Katyniu, więc też nie było jakby okoliczności, które by pozwalałyby używać w ogóle tego terminu, jak rozdzielenie tej potencjalnie wspólnej wizyty – zeznał przed sądem.

– Ze strony prezydenta i jego ludzi nie usłyszeliśmy nigdy, do momentu, kiedy po katastrofie nie pojawiła się ta teza w sposób oczywisty propagandowa i ze złą wolą sformułowana, ale warto pamiętać – i to jest do sprawdzenia we wszystkich mediach i w całej dokumentacji – nie pojawił się. W każdym razie ja nie mam w świadomości, żeby pojawił się jakikolwiek sygnał ze strony prezydenta lub jego ludzi, że są niezadowoleni z jakiegokolwiek aspektu, jeśli chodzi o tak, a nie inaczej wyglądający projekty mojej wizyty, a 10 kwietnia wizyty pana prezydenta – powiedział Tusk. – Prezydent Lech Kaczyński forsował bardzo samodzielną, moim zdaniem na granicy uprawnień konstytucyjnych, aktywność zagraniczną; odnosiłem czasami wrażenie, że ta samodzielność może przekraczać granice konstytucyjnego ładu – dodał.

Źródło: