Wysocy rangą oficerowie grozili pozbawieniem życia

W czwartkowy wieczór obsługa jednego z giżyckich hoteli wezwała policję po tym, jak trzech mężczyzn zaczęło obrażać pracowników i zakłócać porządek. Na miejsce przybyły dwa patrole funkcjonariuszy. Nie zapewniło to jednak sprawnego przebiegu akcji – doszło do szarpaniny, w wyniku której funkcjonariusze ponieśli poważne obrażenia. Trzech policjantów trafiło do szpitala z urazami brzucha, kończyn i klatki piersiowej.

– Mężczyźni nie chcieli poddać się wydawanym im poleceniom, wyzywali funkcjonariuszy, grozili im pozbawieniem życia i naruszyli ich nietykalność cielesną – informowała Izabela Niedźwiedzka-Pardela – rzeczniczka warmińsko-mazurskiej policji.

Sprawcy pobicia z 1,2–2 promilami alkoholu we krwi trafili do aresztu. Po tym, jak wyszło na jaw, że są czynnymi oficerami Wojska Polskiego, zostali zaś przekazani żandarmerii.

– Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych podjął decyzję, by wszcząć procedurę usunięcia ze służby wojskowej trzech oficerów, którzy wdali się w bójkę z policjantami w jednym z hoteli w Giżycku – przekazał rzecznik Dowództwa ppłk Szczepan Głuszczak.

Do sprawy odniósł się również wiceminister spraw wewnętrznych Jarosław Zieliński.

– To jest sytuacja bulwersująca. Zostali wezwani policjanci do interwencji przez recepcjonistkę w jednym z hoteli w Giżycku. Osoby te były pijane, ale po cywilnemu. Okazało się potem, że to byli żołnierze i to wysocy oficerowie: podpułkownik, pułkownik i major. Jeden nawet jest synem generała, czyli ma tradycję wojskową domową. To jest coś niesamowitego – policjanci zostali pobici, w tym została także uderzona policjantka, która była w patrolu. To już naprawdę jest coś, co jest niewyobrażalne, żeby mężczyźni w ten sposób zachowywali się wobec kobiety, w ogóle wobec policjantów – komentował wiceminister.