Mogą znaleźć się tam prowokatorzy?

 

Zgodnie z oświadczeniem, premier Mateusz Morawiecki nie weźmie udziału w Marszu Niepodległości. Jak wskazał, nie udało mu się przekonać organizatorów wydarzenia, by był to „marsz państwowy” oraz „potężna i radosna manifestacja na 100. rocznicę odzyskania niepodległości”, choć prowadził z nimi liczne rozmowy.

– Niestety, środowiska organizujące ten marsz nie zgodziły się, by powiewały na nim wyłącznie biało-czerwone flagi, żeby nie było żadnych transparentów. W związku z taką postawą zrezygnowaliśmy z udziału w tej manifestacji – ocenił premier Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla Gazety Polskiej.

Jak podkreślał premier Mateusz Morawiecki, to nie jedyny powód, dla którego nie będzie uczestniczył w tym wydarzeniu.

– Wiemy, co się działo rok temu. Znalazła się grupka osób: przysłowiowa łyżka dziegciu w beczce miodu, która zepsuła całą uroczystość, cały marsz. Nie chcemy uczestniczyć w imprezie, na której mogą znaleźć się również prowokatorzy, a organizatorzy Marszu Niepodległości nie są w stanie zapewnić spokojnego przebiegu manifestacji, nie są w stanie zagwarantować, że nie dojdzie do żadnych prowokacji – dodał.

Jednocześnie premier Mateusz Morawiecki zaprosił na piknik patriotyczny „Urodziny Niepodległej”, który zostanie zorganizowany w Warszawie 11 listopada.

kup artykuly platne