Czy ludzie i wartości mają dziś jeszcze znaczenie w biznesie?

 



  • Od ponad dwóch dekad Gliwice skutecznie przyciąga wielki biznes




  • Największe przedsiębiorstwa chętnie angażują się w działania na rzecz uczniów i studentów




  • Organizowany jest też wolontariat pracowniczy w godzinach pracy i w czasie wolnym



 

Od ponad dwóch dekad Gliwice skutecznie przyciąga wielki biznes, a ten rewanżuje się, nie tylko poprawiając wskaźniki ekonomiczne poprzez nowe inwestycje i kolejne miejsca pracy, ale także coraz częściej wychodząc bezpośrednio w miasto – by być bliżej ludzi i lokalnych spraw.

Henry Ford, jeden z największych amerykańskich przemysłowców, już dawno temu powiedział, że „biznes, który robi tylko pieniądze, to marny biznes”. Oczywiście bez twardej ekonomii nie byłoby rozwoju gospodarczego, innowacji, kolejnych wielomilionowych inwestycji i nowych miejsc pracy. Ale do głosu coraz częściej dochodzi ekonomia miękka, w którą wpisuje się pojęcie społecznej odpowiedzialności biznesu (z ang. CSR – Corporate Social Responsibility).

Na gruncie gliwickim nikt tej tematyki jeszcze dokładnie nie zbadał. Z jednym eksperci się zgadzają: w sferze zaangażowania społecznego bez znaczenia jest wielkość danego przedsiębiorstwa. Społeczną odpowiedzialnością biznesu mogą wykazywać się zarówno oddziały gigantycznych zagranicznych koncernów, jak i technologiczne start-upy czy nawet mniejsze lokalne i rodzinne firmy.

– Nawet pozornie skromne działania mogą być bardzo ważne dla mieszkańców – zauważa socjolog Magdalena Mitraszewska, która zajmuje się na co dzień doradztwem CSR udzielanym firmom z sektora małych i średnich przedsiębiorstw oraz realizacją projektów zaangażowania społecznego. – Ważne, aby działania miały charakter ciągły. Krótkie i okazjonalne akcje nie mają większego sensu. Dobrymi przykładami zaangażowania się biznesu w lokalne sprawy może być długofalowe odnawianie osiedlowych placów zabaw, ufundowanie lokalnego programu stypendialnego dla dzieci i młodzieży, organizacja cyklu wykładów w dzielnicowej bibliotece czy systematyczne wspieranie codziennych działań szpitala lub hospicjum – przekonuje Mitraszewska podkreślając coraz większe zaangażowanie prywatnych firm w publiczne sprawy.

 

Największe przedsiębiorstwa w Gliwicach, m.in. Opel, Bumar Łabędy, Hirschvogel Components Poland, FLUOR czy Future Processing, szczególnie chętnie angażują się w działania na rzecz uczniów i studentów. Dzięki temu np. w Zasadniczej Szkole Zawodowej nr 1 przy Górnośląskim Centrum Edukacyjnym działa już klasa patronacka Opla, a podobna – tyle że pod skrzydłami Bumaru – zacznie funkcjonować od września w „samochodówce” na Trynku.

– To bardzo owocna współpraca – ocenia wkład General Motors Manufacturing Poland w zawodową edukację uczniów Bogumiła Kluszczyńska, dyrektor Górnośląskiego Centrum Edukacyjnego w Gliwicach.

Szkoła może liczyć na wsparcie dydaktyczne i organizację zajęć praktycznych w zakładach Opla, otrzymuje też od patrona niezbędny sprzęt.

– W ostatnich miesiącach przekazano nam 35 monitorów LCD nowej generacji, 10 komputerów stacjonarnych i 5 laptopów, które wzbogaciły pracownię multimedialną, a w maju z Centrum Szkoleniowego w Bochum dotarły do nas urządzenia o wartości ponad 300 tys. zł, które pozwoliły na stworzenie najlepiej wyposażonych pracowni dydaktycznych w Polsce: hydraulicznej, mechatronicznej, pneumatycznej, elektrycznej i montażu mechanicznego – wylicza dyrektor GCE.

Dzięki wsparciu koncernu powstała też m.in. nowoczesna pracownia pomiarów mechanicznych ze stanowiskami do ćwiczeń spełniającymi kryteria niezbędne do przeprowadzania egzaminów certyfikowanych przez Polsko-Niemiecką Izbę Przemysłowo-Handlową. Górnośląskie Centrum Edukacyjne oraz pobliski Zespół Szkół Informatyczno-Technicznych współpracują również z gliwickim oddziałem firmy Hirschvogel Components Poland. HCP oferuje uczniom m.in. staż w centrum szkoleniowym Hirschvogla w niemieckim Denklingen, a także możliwość zatrudnienia najlepszych absolwentów.

– Organizujemy dla GCE i ZSTI praktyki zawodowe i wycieczki dydaktyczne po zakładzie. Dodatkowo szkoły rozpoczęły współpracę z działającą w Niemczech Fundacją Franka Hirschvogla. Jej celem jest wsparcie rozwoju uczniów wyróżniających się oraz pomoc w rozpoczęciu kariery zawodowej – podkreśla Alicja Apryas z gliwickiej filii HCP.

 

W zdolnych studentów i absolwentów Politechniki Śląskiej od lat inwestuje m.in. gliwickie biuro projektowe FLUOR oraz informatyczna firma Future Processing z „Nowych Gliwic”. W grę wchodzi organizowanie praktyk i stażów w siedzibach spółek, wspólna realizacja projektów naukowo-badawczych czy sponsorowanie przedsięwzięć podnoszących jakość kształcenia i badań naukowych prowadzonych na gliwickiej uczelni.

– Ufundowaliśmy m.in. laboratorium komputerowe na Wydziale Automatyki, Elektroniki i Informatyki Politechniki Śląskiej. Nie tylko zakupiliśmy do niego sprzęt, ale też udostępniliśmy licencje do stworzonego przez nas specjalistycznego oprogramowania służącego do projektowania algorytmów wizji komputerowej. Umożliwiło to rozszerzenie oferty dydaktycznej wydziału o nowy przedmiot – przypomina Jarosław Kacprzak z Future Processing.

Podejmowaniu przez tę firmę kolejnych wyzwań na rzecz rozwoju nauki i biznesu w Gliwicach sprzyja wewnętrzna zasada Happy Team, w myśl której gwarancją osiągnięcia sukcesu są: zadowolenie, dobre relacje i komfortowe warunki pracy zatrudnionych w FP. I między innymi z tego właśnie słynie w mieście i regionie Future Processing.

Wniosek nasuwa się jeden: ludzie i wartości to podstawa odpowiedzialnego biznesu współtworzącego miasto. Coraz częściej też zawiera się w tym podejściu wolontariat pracowniczy, prowadzony zarówno w godzinach pracy, jak i w czasie wolnym. W Gliwicach realizują go chętnie duże firmy, m.in. FLUOR czy działające w strefie ekonomicznej Marco, które oprócz typowych akcji dobroczynnych odnawia w mieście pomieszczenia szkolne i świetlice, remontuje mieszkania rodzin wielodzietnych, urządza ogrody i sadzi drzewa, a nawet – tworzy bajki dla dzieci mówiące o tym, czym jest współpraca, tolerancja, szacunek dla ludzi i kreatywność.

– Nowe pokolenie przedsiębiorców powinno być nastawione nie na wyzysk, ale na zysk zbudowany wspólnie z ludźmi, a nie ich kosztem – przekonuje do zasad odpowiedzialnego biznesu Marek Śliboda, prezes firmy Marco.

Źródło: Informacja przesłana przez samorząd