Jest bardziej niebezpiecznie niż w UE

 

Jak ocenia dyrektor Instytutu Transportu Samochodowego prof. Marcin Ślęzak, w Polsce zagrożenie życia i zdrowia uczestników ruchu drogowego jest znacznie wyższe niż w większości krajów UE. Zdaniem eksperta sytuację na drogach poprawiłoby przestrzeganie limitów prędkości.

Inteligentny system ograniczenia prędkości (Intelligent Speed Assistance) wykorzystuje kamery do rozpoznawania znaków drogowych lub/i system GPS z informacjami o limitach prędkości na danym odcinku drogi. Gdy kierowca wjeżdża w strefę z ograniczoną prędkością, na prędkościomierzu wyświetla się informacja o limicie prędkości, jednak pojazd nie hamuje, natomiast ograniczana jest moc silnika, uniemożliwiając kierującemu przyspieszanie. Samochody z tym systemem są już dostępne na rynku europejskim, kilkanaście znanych marek pojazdów wprowadziło po kilka modeli wyposażonych w inteligentny system ograniczenia prędkości. Nie ustalono dat wprowadzenia go jako obowiązkowego i raczej nie wydarzy się to z dnia na dzień – ocenia ekspert.

Jednak trudno stwierdzić, czy Polacy są gotowi na narzucanie im dodatkowych ograniczeń. Problematyczne jest to szczególnie względem sytuacji na drogach, ponieważ samochód jest przez wiele osób traktowany jako synonim wolności i statusu społecznego.

– Polacy nie lubią, gdy ich coś ogranicza. Należy jednak pamiętać, że w Polsce główną przyczyną wypadków jest nadmierna prędkość, a mimo to ponad 70% kierowców przekracza dozwolone limity prędkości. Z tego też powodu jedną z najbardziej zagrożonych grup uczestników ruchu drogowego są piesi. Podczas gdy w UE stanowią około 20% wszystkich ofiar śmiertelnych wypadków drogowych, to w Polsce od lat stanowią około 30% ogółu zabitych. W związku z tym system ISA byłby interesującym rozwiązaniem, bo pomaga kierowcy uniknąć mandatu za jazdę z nadmierną prędkością i jednocześnie chroni pieszych, bo strefy ograniczonej prędkości wprowadzane są tam, gdzie jest zagrożone życie pieszych – dodał Ślęzak.

Źródło: