Czeka nas epidemia?

 

Jak wynika z meldunku Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny, od 1 stycznia do 15 maja obecnego roku odnotowano w Polsce 948 przypadków odry. Liczby te są tym bardziej niepokojące ze względu na fakt, iż w analogicznym okresie zeszłego roku wystąpiły zaledwie 63 zachorowania, a w trakcie całego 2018 roku w Polsce na odrę zapadło 339 osób. Również rok wcześniej przypadków odry było mniej – 63.

Niepokojące dane napływają również ze świata – w pierwszym kwartale 2019 roku na odrę zapadło łącznie około 112 tys. osób ze 170 krajów. W analogicznym okresie ubiegłego roku przypadków zachorowań było 28 tys. W efekcie analizy zgromadzonych danych, na alarm bije Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), przypominając, że odra to niebezpieczna, zakaźna i ostra choroba wirusowa, która łatwo może wywołać epidemię.

Jak ostrzegają eksperci, zakażenie odrą rozszerza się drogą kropelkową oraz w czasie bezpośredniej styczności z wydzieliną jamy nosowo-gardłowej chorego. Należy zatem być czujnym na objawy choroby: gorączkę, silny kaszel, plamisto-grudkową wysypkę, zapalenie spojówek, światłowstręt i nieżyt błony śluzowej nosa.

Jednak problemem jest nie sama choroba, ale i powikłania po odrze. Nierzadko występują: zapalenie ucha środkowego czy zakażenie żołądkowo-jelitowe, a nawet zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Eksperci zapewniają, że jedynym znanym sposobem profilaktyki odry jest szczepienie.

kup artykuly platne