Pogodzenie żądań z budżetem

 

Oferta przedstawiona protestującym lekarzom-rezydentom jest podwójnie rzetelna – wzrost wynagrodzeń jest realny i daje się pogodzić z budżetem – powiedział w czwartek wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin.

"(Minister zdrowi Konstanty Radziwiłł) złożył ofertę, która moim zdaniem jest podwójnie rzetelna – wzrost wynagrodzeń dla lekarzy rezydentów jest realny, odczuwalny, a z drugiej strony rzetelny – bo daje się pogodzić z realiami budżetowymi" – powiedział Gowin w Radiu Zet.

Ocenił, że rozwiązanie problemów, na które wskazują protestujący wymaga głębokich zmian strukturalnych w służbie zdrowia. "Pan minister Radziwiłł takie zmiany przeprowadza, one polegają na powrocie do budżetowego finansowania służby zdrowia" – powiedział Gowin. Zaznaczył, że gdyby to zależało od niego – ale jego partia nie odpowiada za służbę zdrowia w koalicji – "raczej szedłby w stronę odwrotną".

Dopytywany o udział w rozmowach z protestującymi premier Beaty Szydło przypomniał, że spotkała się z rezydentami, ale słusznie zażądała, by przerwali protest głodowy. "Moim zdaniem to bardzo dobre postawienie sprawy – z całym szacunkiem dla protestujących" – stwierdził Gowin.

Zapewnił, że premier jest wrażliwa społecznie. "Oprócz wrażliwości społecznej pani premier kieruje się też poczuciem odpowiedzialności za państwo. To nie może być tak, że premier jest do dyspozycji każdej grupy protestujących, w każdej sytuacji" – stwierdził.

Gowin przypomniał, że z protestującymi spotkało się troje ministrów – Beata Kempa (szefowa kancelarii premiera), Henryk Kowalczyk (szef Komitetu Stałego rady Ministrów) i Radziwiłł. "Premier była gotowa się drugi raz spotkać; postawiła warunek, że protest głodowy ma być zakończony. (...) Warunek nie został spełniony, do spotkania z premier nie doszło – moim zdaniem słusznie" – powiedział wicepremier.

Ocenił, że w miarę poprawiania się sytuacji w kraju, będą rosły oczekiwania społeczne. "Czasami temu wzrostowi oczekiwań, będą towarzyszyły protesty" – dodał.

Lekarze-rezydenci protestują od 2 października; część z nich prowadzi protest głodowy w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie; kilka osób w Szczecinie. Do końca tego tygodnia mają się otworzyć punkty protestu głodowego w Łodzi, Gdańsku, Krakowie i Lesznie.

Rezydenci domagają się wzrostu finansowania ochrony zdrowia do poziomu 6,8 proc. PKB, z drogą dojścia do 9 proc. przez najbliższe dziesięć lat. Chcą też zmniejszenia biurokracji, skrócenia kolejek, zwiększenia liczby pracowników medycznych, poprawy warunków pracy i podwyższenia wynagrodzeń. Protestujący chcą by lekarz rezydent zarabiał 1,05 średniej krajowej od teraz, domagają się też powołania zespołu do renegocjacji przepisów ustawy o minimalnym wynagrodzeniu.

W środę marszałek Senatu Stanisław Karczewski powiedział, że rząd na wtorkowym posiedzeniu rozpatrzy projekt ustawy o stopniowym zwiększeniu środków na służbę zdrowia; zapowiedział też, że Prawo i Sprawiedliwość będzie chciało doprowadzić do finansowania służby zdrowia w wysokości "przynajmniej" 6 proc. PKB

Źródło: