Zaprzecza poniżaniu pracowników

 

Zarząd Sante wydał oświadczenie w związku z zarzutami dotyczącymi zastraszania i poniżania pracowników w ich firmie. Jak wynikało z materiału opublikowanego 18 kwietnia przez serwis Onet, w przedsiębiorstwie miało dochodzić do wykorzystywania pracowników i składania przez Andrzeja Kowalskiego dwuznacznych propozycji pracującym kobietom.

– W nawiązaniu do opublikowanego w portalu onet.pl w dniu 18 kwietnia 2019 r. artykułu pt. „Imperator A.K. Opowieść o polskim Carringtonie” autorstwa Janusza Schwertnera niniejszym oświadczamy, że zawarte w nim informacje są nieprawdziwe i uderzają w dobre imię firmy Sante i rodziny Kowalskich. Jesteśmy firmą działającą w pełni transparentnie i od zawsze prowadzimy otwartą politykę pracowniczą. W ciągu 27 lat działalności spółka Sante kilkakrotnie była poddawana kontrolom inspekcji pracy, które nigdy nie wykazały żadnych nieprawidłowości. Dodatkowo w marcu tego roku niezależna firma zewnętrzna przeprowadziła w Sante audyt etyczny według międzynarodowych standardów. Potwierdził on wysokie standardy funkcjonowania firmy. Tego rodzaju audyty są wymagane przez naszych kontrahentów, dla których realizujemy zamówienia zagraniczne. Ponadto co dwa lata badamy zadowolenie pracowników za pomocą wewnętrznej ankiety, której wyniki służą do ciągłego poprawiania warunków pracy zespołu. Ostatnia ankieta, przeprowadzona na początku kwietnia 2019 roku pokazała, że blisko 80% osób jest zadowolonych z atmosfery panującej w spółce i ze współpracy ze swoimi bezpośrednimi przełożonymi. Przytoczony w artykule jeden z trzech współwłaścicieli z szacunkiem odnosi się do wszystkich pracowników nie przekraczając granicy słusznej krytyki – napisano na stronie internetowej firmy Sante.

Jednak w sieci krąży wiele negatywnych opinii dotyczących warunków pracy w firmie Sante. Osoby, które podają się za pracowników przedsiębiorstwa, zarzucają pracodawcy mobbing i instytucjonalne niszczenie podwładnych.

– Wiem, że pana nakręciła jedna osoba, jedna pani, która oskarża mnie o rzekome molestowanie. Jestem przekonany, że to od niej wszystko się zaczęło. Niech pan nawet nie zaprzecza. To nie było tak, jak ona mówi. Nie przekroczyłem żadnej granicy. Wie pan, że ona wzięła prawnika i wezwała mnie do ugody? Zażądała 200 tys. zł. Według mnie to zwykły szantaż – komentował wcześniej Andrzej Kowalski.

kup artykuly platne