Zmarła po czterech dobach dyżuru

44-letnią anestezjolog znaleziono martwą w dyżurce szpitala w Białogardzie. Przyczyną śmierci był zawał. Jak potwierdził rzecznik szpitala, lekarka pracowała przez 96 godzin. Pacjenci w rozmowie z dziennikarzami twierdzili, że mogła być na dyżurze nawet o dwie doby dłużej.

RMF FM dotarło do nowych informacji w tej sprawie. Okazuje się, że w szpitalu już od dwóch miesięcy trwa kontrola Okręgowego Inspektoratu Pracy. Od momentu, kiedy placówkę przejęło Centrum Dializ z Sosnowca, pracownicy zaczęli bowiem skarżyć się na bezprawne zwolnienia i opóźnienia w wypłacie wynagrodzenia. Teraz wyszły również na jaw problemy ze sposobem zatrudniania lekarzy.

Lekarka, która zmarła na zawał, nie była pracownikiem szpitala, lecz podwykonawcą świadczącym usługi w ramach prowadzonej działalności gospodarczej. Dlatego w jej przypadku nie obowiązywały zapisy Kodeksu Pracy.

– Czas pracy organizowała sobie samodzielnie – powiedział rzecznik placówki w Białogardzie.

Dodajmy, że do pracy lekarka dojeżdżała z Łodzi oddalonej o czterysta kilometrów.