Nowa afera czy głośna plotka?

 

W poniedziałek polski świat polityczny zmroziła zapowiedź Gazety Wyborczej o zamiarze opublikowania „bomby, która zmiecie PiS z powierzchni ziemi”. Jak się okazało, zapowiedź dotyczy ujawnienia treści rozmów, które odbywały się przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie i dokumentów spółki Srebrna. Zdaniem dziennikarzy „pokazują kulisy dyskretnych negocjacji oraz Jarosława Kaczyńskiego w szczególnej, nowej roli. Z tak zwanych taśm Kaczyńskiego wyłania się całkiem nowy obraz prezesa PiS: nie twardego polityka, ale wytrawnego biznesmena”.

– Jeśli nie wygramy wyborów, to nie zbudujemy wieżowca w Warszawie – mówi na taśmach Jarosław Kaczyński, jak twierdzi Gazeta Wyborcza.

Rozmowa miała odbywać się pomiędzy Jarosławem Kaczyńskim, jego kuzynem zasiadającym w spółce Srebrna Grzegorzem Tomaszewski i biznesmenem reprezentującym powołaną przez Srebrną spółkę Nuneaton do realizacji budowy wież na działce należącej do Srebrnej – Geralda Birgfellnera. Zgodnie z doniesieniami, dotyczy rozliczenia za pracę przy wybudowaniu wieżowca w czasie, gdy z uwagi na zainteresowanie medialne budowa została zawieszona.

– Przecież ja nie chcę nikogo oszukiwać. Ja wiem, że to było robione dla nas. Ja bym chciał zapłacić, tylko muszą być do tego podstawy w papierach. Gdyby do tych wszystkich opracowań, które tu są, były dołączone rachunki. Ile to kosztowało. Znaczy, jaka, ile firma za to bierze. Realia są takie: albo będą jakieś te dodatkowe rachunki, bo my po prostu ich potrzebujemy, albo jest druga droga, i tu nie traktujcie jej jako wojenną. To znaczy, że wy wysuniecie roszczenia o charakterze sądowym. Jestem gotów w tym sądzie zeznać, że ta robota była robiona dla nas, znaczy dla Srebrnej – miał mówić Jarosław Kaczyński.

Do doniesień gazety Wyborczej odniosła się już na Twitterze rzeczniczka PiS Beata Mazurek.



kup artykuly platne