Dlaczego nie chce złożyć zeznań?

 

Toczące się w Prokuraturze Krajowej śledztwo dotyczące katastrofy smoleńskiej z 10 kwietnia 2010 roku bada wątek możliwego popełnienia zdrady dyplomatycznej. Śledczy sądzą, że jednym z kluczowych wątków są rozmowy przeprowadzone przez ówczesnego premiera Polski Donalda Tuska z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Z tego względu wezwali w charakterze świadka Magdalenę Fitas-Dukaczewską, byłą tłumaczkę ówczesnego premiera Polski, która towarzyszyła mu również w Smoleńsku.

Kobieta ma być przesłuchiwana przed sądem 3 stycznia. Jednak, jak przekonuje w rozmowie z radiem TOK FM, ma zamiar wykorzystać wszystkie rozwiązania prawne, które pozwolą jej uchylić się od zeznań.

– Myślimy, jak z tej sytuacji wybrnąć. Na pewno jest ona dla mnie bardzo trudna i zrobię wszystko, na co tylko pozwolą mi możliwości prawne w Polsce, by nie zeznawać na temat żadnej rozmowy, którą tłumaczyłam. Otworzenie furtki do przesłuchiwania tłumacza z tego szczebla jest bardzo niebezpiecznym precedensem. Klient, z którym pracuję, musi mi w pełni ufać. Wezwanie mnie na przesłuchanie jest wydarzeniem, które bardzo mocno wybiło mnie z równowagi. Do tej pory nie mogę zrozumieć, dlaczego osoby, które podjęły decyzję o wystosowaniu tego wezwania, decydują się narazić wiarygodność rozmów z udziałem tłumacza – powiedziała Magdalena Fitas-Dukaczewska.

Wcześniej krytycznie o przesłuchaniu tłumaczki byłego premiera Polski wypowiedział się również Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, do którego o pomoc zwróciła się Magdalena Fitas-Dukaczewska.

Tłumacz jest fachową, wykwalifikowaną pomocą, ale nie może być przesłuchiwany co do czynności zawodowych. To jest sytuacja nie tylko podważania zaufania, ale swoiste strzelanie sobie w stopę. Jak polska dyplomacja ma prowadzić w przyszłości normalne działania dyplomatyczne, jeżeli tłumacze nie będą ufali i nie będą mieli pewności, że nikt ich nie będzie ścigał? – komentował Rzecznik Praw Obywatelskich.

kup artykuly platne