Trwa śledztwo prokuratury

We wtorek na teren prowadzonego przez Kościół Starokatolicki Domu Schronienia w Zgierzu weszli pracownicy urzędu wojewódzkiego. Jak się okazało, podopieczni byli głodzeni i pozbawiani niezbędnych leków.

– Obecnie hospitalizowanych jest trzydzieści osób, w placówce zostało 42 pensjonariuszy i 10 wolontariuszy – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania. O ewakuacji zdecydowali biegli powołani przez prowadzących śledztwo prokuratorów.

Pensjonariuszami zajmowali się w większości wolontariusze. Co więcej, miejsce nie było przystosowane do całodobowej opieki nad osobami ciężko chorymi. Zostało zgłoszone jako noclegownia.

– Weźcie mnie do takiego domu, gdzie jest lekarz – mówiła pensjonariuszka Janina z Łodzi. – Już jestem wykończona. Ja sobie ze wszystkiego zdaję sprawę. Nie śpię po nocach. Męczę się niesamowicie. Błagam, weźcie mnie do takiego domu, gdzie jest lekarz, gdzie jest pielęgniarka. Nie mam nikogo. Jestem wdową. nie mam dzieci. Tu są narkomani, alkoholicy. To nie jest miejsce dla takich chorych jak ja. Błagam pomóżcie mi, żeby mi było lepiej.

W zgierskiej prokuraturze zostało wszczęte śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Ma wyjaśnić, czy zgon pacjentów miał związek z warunkami panującymi w nielegalnej placówce.

– Prokuratura Rejonowa w Zgierzu wyjaśnia, czy zgony pięciu osób, które przywiezione zostały z Domu Schronienia w Zgierzu do miejscowych szpitali, są związane z zaniedbaniami w zakresie opieki ze strony tej placówki i czy inni podopieczni nie byli w niej narażani na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia bądź ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Nieumyślne spowodowanie śmierci zagrożone jest karą pozbawienia wolności w wymiarze do lat 5 – oświadczył Kopania.