Kontrowersyjny wyroku Sądu Najwyższego

 

Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego, żona, która od lat zdradzała męża i ma z kochankiem 4 dzieci, nie musi płacić zadośćuczynienia, mimo iż zobowiązało ją do tego orzeczenie wydane w pierwszej i drugiej instancji. Jak ustalono w toku rozprawy, mąż po ślubie w 1993 roku wyjechał do pracy w Niemczech, skąd wracał do domu co 2–3 miesiące. W 1997 roku jego żona nawiązała stosunek z jego kolegą z pracy, również pracującym za granicą. Jednak romans wyszedł na jaw dopiero w 2006 roku, kiedy mąż zastał swoją wybrankę w objęciach znajomego.

Co gorsza, w czasie trwania małżeństwa żona urodziła 4 dzieci. Jak się okazało, ojcem wszystkich był kochanek. W efekcie zrozpaczony mężczyzna wytoczył żonie i jej kochankowi – obecnie drugiemu mężowi – proces o ochronę dóbr osobistych, żądając zadośćuczynienia pieniężnego za naruszenie dobrego imienia jako mężczyzny i głowy rodziny, oraz pozbawienie szacunku otoczenia. Jak argumentował, w lokalnym środowisku został narażony na wstyd, a także pozbawiony poczucia więzi rodzinnych.

Przekonanie to podzielił sąd pierwszej i drugiej instancji. W orzeczeniu nakazano wypłatę zadośćuczynienia na rzecz mężczyzny w wysokości 20 tys. zł od kobiety i 10 tys. zł od jej kochanka. Sąd drugiej instancji utrzymał wyrok w mocy, dodatkowo powiększając kwotę zadośćuczynienia od nowego męża do 15 tys. zł. Rozstrzygnięcie zostało jednak zaskarżone przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Wskazał je jako naruszające wolność osobistą, prawo do prywatności oraz prawo decydowania o życiu rodzinnym i osobistym pozwanych. Zastrzeżenia te podzielił Sąd Najwyższy.

– Wbrew stanowisku sądów niższych instancji nie doszło do naruszenia godności, czci i dobrego imienia powoda. Nie było żadnego dowodu, aby intymne relacje małżonki z kolegą były nakierowane na zdyskredytowanie lub ośmieszenie powoda. W odróżnieniu od pozwanej, która naruszyła obowiązek wierności małżeńskiej, z możliwymi konsekwencjami w sferze prawa rodzinnego, bezprawności nie można zarzucić pozwanemu. Samo zaś naruszenie lojalności przyjacielskiej, posługiwanie się kłamstwem, jak też nawiązanie relacji intymnych z innymi osobami nie może stanowić podstawy ochrony jako naruszeń dóbr osobistych – wskazał w uzasadnieniu sędzia Sądu Najwyższego Krzysztof Strzelczyk.

kup artykuly platne