Porażenie mózgowe to zaburzenie na całe życie. Charakteryzuje się między innymi zaburzeniem funkcji motorycznych i kontroli nad mięśniami.

rekla

Przełom w standardzie

– Obecnie standardowe interwencje chirurgiczne często obejmują bardzo inwazyjną operację ortopedyczną, zastrzyki domięśniowe oraz ćwiczenia – wyjaśnia Zachary Lerner, adiunkt inżynierii mechanicznej na Northern Arizona University. – Zabiegi te nie są w stanie zapobiec osłabieniu zdolności chodzenia dzieciom z porażeniem mózgowym. Co więcej, wiele chorych podczas chodzenia nadmiernie zgina kolana, a to powoduje tzw. skulenie chodu, uniemożliwiające poruszanie się bez pomocy – dodał.

Naukowiec jest autorem przełomowego wynalazku, który może zmienić przebieg leczenia. Jego dzieło – egzoszkielet przymocowany do dolnej części nóg – może kiedyś pomóc dzieciom z porażeniem mózgowym utrzymać zdolność chodzenia. Obecnie trwają prace nad wprowadzeniem go jako wspomagania funkcji kolana w określonych punktach cyklu chodzenia.

Lerner dodał, że egzoszkielet jest pierwszym krokiem do umożliwienia chodzenia osobom z porażeniem mózgowym.

– Pracując z mięśniami dziecka, pomaga on doprowadzić do osiągnięcia normalnego chodu – wyjaśnia badacz.

Obiecujące początki

Porażenie mózgowe jest spowodowane przez uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego podczas wczesnego rozwoju. Według danych organizacji Cerebral Palsy Foundation, w samych Stanach Zjednoczonych dotyczy ono 764 000 dzieci i dorosłych.

W nowym badani, egzoszkielet przypięto do kostki i kolana siedmiorga dzieci z porażeniem mózgowym w wieku od 5 do 19 lat. Urządzenie jest wyposażone w czujniki do monitorowania siły i prędkości ruchu i dopasowania ich do momentu obrotowego. Łączna masa ciała wynosi od około 2,7 do 4,5 kg dla obu nóg. Uczestnicy odbyli sześć sesji szkoleniowych, a sześcioro z siedmiorga dzieci szło bez pomocy już podczas pierwszej sesji. Co więcej, według raportu nikt się nie przewrócił, a urządzenie uznano za bezpieczne.

– Jesteśmy bardzo zachęceni do dalszej pracy – powiedział Lerner.

Dodał, że w grupie badawczej zaobserwowano „mierzalny efekt treningowy”, dzięki któremu chód poprawiał się z upływem czasu.

Pierwszy krok do celu

– Chociaż potrzebne są dodatkowe, długoterminowe badania, dotychczasowe wyniki stanowią pierwsze nadzieje, że szkielety mogą stanowić obiecującą nową strategię leczenia, która uzupełni standardy opieki – komentuje Lerner.

Jak mówi naukowiec, obecnie niektórzy pacjenci są leczeni przy pomocy terapii, która polega na przywiązaniu do bieżni. Daje to wątpliwe korzyści. Dlatego przełom w tym zakresie jest niezbędny. Jednak czy jego cena, którą szacuje się na kilka tysięcy dolarów, nie sprawi, że rozwiązanie będzie poza zasięgiem większości pacjentów? Lerner twierdzi, że niekoniecznie.

– Jeżeli wykorzystanie robotów, takich jak nasze, okaże się skuteczne, koszt może być uzasadniony, jeśli weźmie się pod uwagę zapobieganie bardzo kosztownym interwencjom i procedurom medycznym – stwierdza.

– Finansowanie sprzętu ortopedycznego, szczególnie w fazie badań, zawsze jest kłopotem, ponieważ nie jest to sprzęt refundowany przez ubezpieczenie. Ale jeśli rozwiązanie będzie zapobiegało powikłaniom ortopedycznym prowadzącym do kosztownej i rozległej operacji, wówczas warto ponieść takie koszty – wtóruje badaczowi przedstawicielka United Cerebral Palsy of Central Arizona, organizacji pomagającej dzieciom z porażeniem mózgowym.