Historia Kingi, która rozpoczęła intensywną kurację na krętki boreliozy

Jak wiemy, dieta to wyzwanie. Dlatego postanowiłam znowu napisać kilka słów o tym, co jeść, a czego lepiej unikać.

 

Głos rozsądku w chaosie

Opinie na temat tego, jak restrykcyjna powinna być dieta przy boreliozie, są różne. Wiele jest również odmian zalecanych jadłospisów. Według jednych teorii, można chociażby jeść owoce o niskim indeksie glikemicznym, a czasem buraka czy marchew, według innych „przykazań” dietetycznych, są to produkty absolutnie zakazane.

Zastanawiam się, dlaczego w zaleceniach dietetycznych są tak duże rozbieżności, ale aby nie prowokować rozrostu grzyba, postanowiłam nie eksperymentować i nie urozmaicać swojego menu o rzeczy dyskusyjne, dlatego jem prosto. Baza produktowa, która się ustabilizowała w moim jadłospisie to: kasza gryczana, mięsa (głównie białe, czasem kawałek wołowiny), ryby (staram się wybierać rzeczne, mniej skażone), „bezpieczne” warzywa (kapusta, por, awokado, oliwki – jako moje odkrycie, doskonałe z chlebem bez drożdży), czasem trochę masła (kozie, ale również tradycyjne), chleb bez drożdży, makaron żytni, jajka – to prawie wszystko, co mieszam w różnych konfiguracjach i zestawieniach.

Dieta nie jest specjalnie różnorodna, ale wszystko jest smaczne i wystarcza, by spokojnie funkcjonować. Od jednego z chorych usłyszałam, że jest osłabiony, ponieważ nie je cukru, ale nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Ja sama już od trzech miesięcy nie jem cukru pod żadną postacią – tego w produktach również jak najmniej – a mój organizm funkcjonuje bardzo dobrze. Żyję minimalistycznie, zwracam uwagę na to, co jem i jak żyję: czy mam czas, by odpocząć i zadbać o siebie, i bacznie obserwuję, jak na to wszystko reaguje mój organizm.

Zachowaj spokój i umiar

Przyznam, że bywało trudno i chwilami ogarniała mnie panika, że będę musiała zająć się wyłącznie leczeniem i całkowicie dostosować swoje życie do nowej sytuacji. Ale przyzwyczaiłam się, opanowałam, zorganizowałam i udało się wypracować kompromis pomiędzy moim wcześniejszym i obecnym życiem. Nie mam już notesu z rozpisanym dawkowaniem, wszystko stało się prostsze.

Co więcej, nie boję się tez próbować. Dlatego ostatnio zwróciłam ponownie uwagę na indeksy glikemiczne. Od kilku osób usłyszałam, że zielone warzywa mają niski IG, więc można z nich korzystać przy diecie boreliozowej. Dla urozmaicania posiłków ktoś z domowników kupił więc kalarepę, bo przecież jest zielona i najprawdopodobniej ma niewielką zawartość cukru. Dla pewności jednak postanowiłam sprawdzić jej IG. Okazało się, że kalarepa przebija indeksem kilka rodzajów czekolad 😊.

Czego mnie to nauczyło? Że nie warto ufać przeczuciom i pierwszym wrażeniom. IG produktów można znaleźć dosłownie wszędzie, ale ja korzystam z ciekawie posortowanej tabeli, na którą kiedyś natrafiłam. Jest ona ułożona według wysokości indeksu: od niskiego do wysokiego, a w dodatku ilość produktów jest duża, dlatego wklejam ją poniżej. Być może komuś się przyda, może kogoś zaskoczy 😊.

Póki co, trzymajcie się zdrowo! Do usłyszenia!

Kinga